Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 23 lutego 2014 przez Marcin Sułkowski w Kultura
 
 

Wilk z Wall Street, czyli amerykańska mentalność

http://m.natemat.pl/d1d0ec273ce05c7b61e08f8022859da5,641,0,0,0.jpg
http://m.natemat.pl/d1d0ec273ce05c7b61e08f8022859da5,641,0,0,0.jpg

Jeśli jeszcze nie oglądaliście Państwo filmu Wilk z Wall Street, to zróbcie to jak najszybciej! Świetna fabuła, doskonała gra aktorska (Leonardo di Caprio jest fenomenalny!), kupa forsy i cudowne widoki. Jeśli to za mało, to przeczytajcie Państwo dalej ten tekst, ale uprzedzam, że może być kilka tzw. spoilerów.

Film jest nie tylko świetną rozrywką, ale również genialnym kompendium z mentalności Amerykanów. Zapewne obiło wam się o uszy hasło „amerykański sen” (american dream). Każdy Amerykanin ma zakodowane w swoim DNA, że sukces leży na ziemi, wystarczy tylko schylić się i odpowiednio złapać, a już możemy cieszyć się z bajkowego życia. Oczywiście są tacy, którzy mimo mentalności, nie realizują tej wizji, są też tacy, którym wystarczy amerykański sen w wersji minimum, czyli rodzina+dom+samochód+zwierzak, co i tak jest sielankowym życiem w porównaniu z tym, do czego przyzwyczajeni są Polacy. Jest jednak grupa, która przez cały życie drapie paznokciami, wygryza swój sukces, walczy o niego nieustannie, by polepszyć swoje jutro. Ci ludzie mają mentalność zwycięzców, porażka jest dla nich prawdziwą katastrofą, ale zwykle nie poddają się do końca i nawet na emeryturze próbują swoich sił, aktywizując się społecznie.

Wilk z Wall Street pokazuje amerykańską mentalność od kuchni. Fabuła oparta jest na faktach i mówi o młodym maklerze, który w poszukiwaniu sukcesu w postaci zostania milionerem, łączy swoje giełdowe umiejętności z marketingiem bezpośrednim (tzw. akwizycją, ale w tym przypadku w wydaniu „tele”), charyzmą i bezczelnością. Te dwie ostatnie cechy powodują, że jest prawdziwym leaderem. Potrafi sprzedać wszystko, zawsze i wszędzie. Scena ze sprzedażą długopisu jest tego doskonałym dowodem. Podobnie jak scena z motywowaniem swoich pracowników – jeśli ktoś choćby interesował się akwizycją, zobaczy w filmie, jak robi się to w USA. Jak mawiał Pawlak w filmie Kochaj albo rzuć – u nich wszystko jest większe, lepsze! I faktycznie trudno oprzeć się temu wrażeniu, a to dlatego, że handel bezpośredni ma swoją kolebkę właśnie w USA. W zestawieniu z mentalnością Amerykanów, tworzy to mieszankę wybuchową – każdy chce zostać milionerem, więc bezczelni akwizytorzy sprzedają ludziom nadzieje, czy sami przybliżają siebie do upragnionych pieniędzy, a ci, którzy się na paskudny numer „natną”, zostają jedynie z nadziejami.

Nikt jednak nie mówił, że każdy jest w stanie spełnić american dream i w wyścigu od pucybuta do prezydenta, niektórzy nigdy nie zejdą z ulicy ze swoimi pastami. Co więcej – część z nich straci nawet swoje pasty i na tym polega siła Amerykańskiej mentalności. Opiera się na ciężkiej pracy, naiwności i ryzyku, ale pokazuje, że w efekcie o wiele więcej jest tam ludzi sukcesu, niż wśród narzekających i biernych Polaków.

fot. http://m.natemat.pl/d1d0ec273ce05c7b61e08f8022859da5,641,0,0,0.jpg


Marcin Sułkowski