Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 24 lutego 2014 przez Marcin Sułkowski w Rozmaite
 
 

Uczniowie kupujący prace


W środowisku nauczycielskim oraz akademickim, kupowanie prac, plagiaty itp. praktyki nie są mile widziane. I nie ma się co dziwić – w końcu po to się uczy, aby te umiejętności zostały wykorzystane w ten, lub inny sposób. Tylko czy w dyskusji na ten temat na pewno bierze się pod uwagę wszystkie aspekty? Czy nie przemilcza się tego, co stanowi główny powód problemu? Nie oszukujmy się – nauczyciele i wykładowcy umywają ręce.

Jest takie powiedzenie – tak krawiec kraje, jak mu materiału staje. Pełna zgoda co do tego, ale należy wziąć pod uwagę, że krawiec też musi być dobry. Proceder kupowania prac, plagiatowania, ściągania materiałów z Internetu czy robienia przypisów do Wikipedii jest nagminny na studiach wyższych. W przypadku liceów sprawa sprowadza się do kupowania gotowych prezentacji maturalnych. Wyobraźcie sobie Państwo sytuację następującą – jesteście Państwo nauczycielami i tłuczecie jeden schemat matury przez 3 lata (tak to obecnie wygląda!). Przychodzi czas egzaminu maturalnego i dowiadujecie się, że np. 30% klasy kupiła sobie prezentację na ustną część. Jakie nasuwają się wnioski? Na pewno część była leniwa i im się nie chciało, tym bardziej, że w czasie 3 lat edukacji również byli obibokami. Ale czy na pewno skala tego procederu świadczyć może tylko o lenistwie? Szczerze wątpię. Nauczyciele najzwyczajniej w świecie nie potrafią wytłumaczyć jak zrobić coś w sposób szybki, ciekawy i stosunkowo łatwy. Kupowanie matur jest więc po części winą nauczycieli i chorego systemu szkolnictwa.

Błędy szkół średnich przekładają się później na sylwetkę studentów. Zwykle są to ludzie bez wystarczającej wiedzy ogólnej, bez umiejętności pisania i wypowiadania się, dlatego aby zdobyć upragniony papierek, kupują prace. Taka sytuacja ma miejsce nie tylko w przypadku pierwszych roczników studiów, ale również wśród studentów studiów magisterskich. Należy więc zadać proste pytanie – jak durnym trzeba być, aby po kilku latach liceum i studiów nie umieć napisać sobie pracy zaliczeniowej? Co za tym idzie – jak żałosne są kryteria przyjmowania na studia wyższe i magisterskie?

Niestety spirala została nakręcona tak, aby przyjmować jak najwięcej studentów i utrzymać swoje ciepłe posadki. Nie ma się więc co dziwić, że mamy do czynienia z plagiatami i kupowaniem prac. Tym bardziej, że przykład idzie z góry, a w przeciągu zaledwie kilku ostatnich lat, afer związanych z plagiatami na poziomie doktoratu i habilitacji (!) było co najmniej kilkanaście.

fot. http://studente.pl/_cache/_thumbs/A9/a9c995cebb9fe8242c2306817d29c768.jpg


Marcin Sułkowski