Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 9 lutego 2014 przez Marcin Sułkowski w Kultura
 
 

Tolerancja, multikulturowość, paradoks

http://4.bp.blogspot.com/-tafjg2m0720/UBKlyDsslBI/AAAAAAAABuc/XEkZJOIL0aY/s1600/MultiKulti.gif
http://4.bp.blogspot.com/-tafjg2m0720/UBKlyDsslBI/AAAAAAAABuc/XEkZJOIL0aY/s1600/MultiKulti.gif

Leszek Kołakowski pisał kiedyś w jednym ze swoich tekstów (Szukanie barbarzyńcy) o uniwersalizmie kulturowym oraz o tym, jak wspaniała jest kultura europejska od momentu samouświadomienia sobie, że nie może ona siebie gloryfikować i uznawać za najważniejszą czy najlepszą. Wszyscy miłośnicy kultury zachodniej zgrzytają w tym momencie zębami, bowiem pewne wartości, które wypracowano przez pokolenia, okazały się zrównane na przykład z wątpliwymi osiągnięciami afrykańskich plemion w dziedzinie prawodawstwa. Nastała jednak moda, aby „białych szowinistów”, czyli Platona, Kartezjusza, Boscha, Goethego czy da Vinci’ego wyrzucić precz i studiować teksty afrykańskich szamanów, kulturę totemiczną czy idolatryczną, przez którą przecież świat zachodni również przechodził, lecz ewoluował. No, ale w tym przypadku postęp to faszyzm, a kto się z tym nie zgadza, ten buc jest i ciemniak.

Współczesna socjologia czy filozofia, opierają się na przeświadczeniu, że poznaliśmy zarówno swoją kulturę jak i inne w takim stopniu, aby móc wyabstrahować od nich i wypracować wartości wspólne dla nich wszystkich, takie jak tolerancja czy multikulturowość. Nic bardziej błędnego! Sęk w tym, że nadal nie rozstrzygnięto zagadnień metodologicznych przy poznawaniu innych kultur, a mowa tu szczególnie o ludach dziewiczych. Tak naprawdę nie wiadomo, czy sama styczność człowieka cywilizowanego z ludem wcześniej nie odkrytym, nie zaburzy ich kultury. Do tego nie znając ich zwyczajów i języka, na pewno dokonujemy ingerencji w ich naturalnie wypracowaną rzeczywistość. Nie da się przecież wyabstrahować od nawyków, które wynikają z wieloletnich doświadczeń! Sam ubiór pomagający przedzierać się przez dzicz, jest efektem nie tylko dopasowania elementów użytecznych, ale także przyzwyczajenia pewnego kręgu kulturowego do określonego fasonu. Gdybyśmy naprawdę byli tak multikulturowi i potrafili odciąć się od naszej tradycji, dzikie plemiona z Amazonii nie kojarzyłyby nas od razu z określoną kulturą.

Skoro nie jesteśmy nawet na etapie dopracowania podstawowych metod badawczych, jak możemy twierdzić, że poznaliśmy jakieś kultury i potrafimy na tej podstawie określić wartości uniwersalne? Ano prawda jest taka, że nie możemy tak zrobić. Każda kultura różni się nawet siatką pojęciową, więc europejczyk opisujący kulturę arabską, nigdy nie uniknie pewnych wypaczeń interpretacyjnych. Skoro więc niedokładnie poznaliśmy jakąś kulturę, to czy możemy rościć sobie prawo do uniwersalizowania wszystkich?

Sprawa jest jednak prostsza, niż się wydaje. Lewicowi intelektualiści tak się pogubili w swoich bon-motach, że zapomnieli o praktyce i w tym cały paradoks (w sensie potocznym). To zdarza im się dość często, ale w tym wypadku okaże się fatalne w skutkach. Nie możemy oczekiwać tolerancji i szacunku dla wielokulturowości od ludów, które w swojej kulturze mają zapisane wartości o charakterze antytetycznym względem wymienionych. Wymaganie również od nich ewolucji w postaci wyabstrahowania na wyższy poziom, jest niczym innym, jak próbą narzucenia europocentryzmu na zasadzie „bo u nas się to udało”. Owszem, kultura zachodu może sobie pozwolić na propagowanie takich wartości ze względu na zakorzenienie w chrześcijaństwie. Co prawda te wartości zostały wypaczone i są rozumiane na opak, ale to już jest inny problem. Niemniej wmawianie przez lewicowców, że rdzennie chrześcijańskie wartości mogą współgrać z tym, co proponuje na przykład islam, jest zwyczajną bujdą na resorach, która może się skończyć zapowiadanym przez Huntingtona zderzeniem cywilizacji.

fot. http://4.bp.blogspot.com/-tafjg2m0720/UBKlyDsslBI/AAAAAAAABuc/XEkZJOIL0aY/s1600/MultiKulti.gif


Marcin Sułkowski