Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 26 stycznia 2014 przez przegladidei w Polityka
 
 

Strategiczne partnerstwo Niemiec i Rosji


By zrozumieć na czym polega strategiczne partnerstwo Niemiec i Rosji, należy uświadomić sobie dwie podstawowe sprawy. Po pierwsze, oba te państwa są państwami poważnymi. Oznacza to, że ich polityka zagraniczna posiada dwie istotne cechy: stałość oraz siłę. Stałość polega na tym, że niezależnie od zawirowań ustrojowych oraz zmian w klasie politycznej, państwa te dążą do pewnych celów, które uznają za istotne z punktu widzenia swojej racji stanu. Siła natomiast, że posiadają narzędzia do realizacji owych celów. Po drugie, cele długofalowe tych państw nie muszą być tożsame, przeciwnie mogą być wręcz niemożliwe
do zrealizowania równocześnie.

Jakie są te cele? Niemcy i Rosja są nie tylko państwami poważnymi, ale i ambitnymi. Oznacza to, że podejmowane przez nich działania mają za cel rzeczy wiele większego kalibru niż budowa autostrad. Jakie są podstawowe cele polityki zagranicznej Niemiec? Jeżeli przyjmiemy założenie o stałości polityki niemieckiej, to rzut oka na historię wystarczy by ten cel określić – jest nim hegemonia na kontynencie europejskim. Cel ten był realizowany siłą lub dyplomacją, ale zawsze był (czy miał być) realizowany. Być może Niemcy mają wewnątrz swych germańskich dusz pragnienie o wiele większe – hegemonie na świecie – ale nie ujawnili tego dotychczas (no może w XX wieku informacja ta im się wymsknęła).

Rosja jest państwem bardziej jeszcze ambitnym, ponieważ ma na celu stanie się supermocarstwem. Mocarstwowość cechuje się tym, że państwo, które możemy określić mianem mocarstwa ma siłę, by narzucać i egzekwować swoje prawa na terenie innych państw. Z supermocarstwem liczyć zaś się musi cały glob. Paradoksalnie najbliżej osiągnięcia tego statusu Rosja była w momencie, gdy była kierownikiem politycznym Związku Radzieckiego. Potrafiła wtedy ustanawiać lokalnych watażków nawet pod samymi bramami wiodącymi do innych mocarstw (vide Kuba). Dominacja ta była jednak oparta na zbyt słabych fundamentach ekonomicznych by mogła przetrwać dłużej. Ów strategiczny cel Rosji różni się od celu niemieckiego nie tylko skalą, ale i zakorzenieniem w tym co można by nazwać świadomością polityczną. W Rosji pragnienie imperialnej potęgi jest dość stare, ale chyba nie aż tak stare jak w Niemczech. Choć warto pamiętać, że oba te państwa mają w swojej historii epizod traktowania samego siebie jako jedynego spadkobiercy Imperium Rzymskiego. Takie dziedzictwo zobowiązuje do pewnego typu myślenia.

Podobieństw historycznych jest jeszcze kilka. Oba narody zerwały łączność religijną z Rzymem, choć przyznać trzeba, że Niemcy bardziej spektakularnie, a Rosjanie (w XX wieku) skuteczniej – zrywając łączność z religią w ogóle. Oba te państwa nie przepadają za Anglosasami i oba zostały przez jankesów upokorzone. Z różnych powodów państwa te nie miały nigdy kolonii na dużą skalę.

No i kwestia dla nas najważniejsza – oba te państwa traktują Polskę i regiony do niej przyległe (historycznie na nas należące) za swoje strefy wypływów. Współpraca Prus i Caratu przy rozbiorach oraz Rzeszy i Związku Radzickiego we wrześniu 1939 roku wytwarzają jednak w naszej mentalności błędny obraz relacji istniejących między tymi państwami.

Państwa dążące do osiągnięcia statusu hegemona (nieważne czy kontynentalnego, czy światowego) nigdy nie mogą zgodzić się na graniczenie z innym hegemonem. Będzie on dla nich tak samo naturalnym wrogiem, jak niedźwiedź dla pszczół – obie strony chcą zagarnąć cały miód dla siebie. Nie należy zapominać, że zarówno Pierwsza, jak i Druga Wojna Światowa rozegrała się w dużej mierze (jeżeli nie przede wszystkim) na froncie Niemiecko – Rosyjskim.

Strategiczny sojusz tych dwóch państw nie jest wymierzony w Polskę z powodu ich nienawiści do wolnego narodu dumnych Polaków. Oni mają gdzieś naszą dumę, mając przy okazji dokładnie w tym samym miejscu naszą wolność. Celem obu tych państw jest dominacja w regionie czasowo (ich zdaniem) administrowanym przez nas. Główny cel ich wspólnych działań na naszym terytorium, to niedopuszczenie do powstania tu jakiejkolwiek siły mogącej dać trwały opór ich dążeniom.

W tej materii faktycznie ze sobą współpracują, nie ze wzajemnej sympatii jednak, a ze zwykłego wyrachowania politycznego, którego nam jest ustawicznie brak. Ewentualne rozbiory Polski, które miałyby nastąpić w przyszłości będą tylko preludium do rozegrania dużo poważniejszej gry, z o wiele bardziej niebezpiecznym (ich zdaniem) przeciwnikiem.

Co my powinniśmy zrobić w takiej sytuacji? Wszystko, co możliwe, by skłócić Rosję z Niemcami. Wszystko, co możliwe, by skoncentrować ich uwagę gdziekolwiek indziej niż na nas. Powinniśmy wspierać wszystkie bankrutujące państwa w ich roszczeniach o Brukselskie pieniądze i sami krzyczeć w tym chórze jak najgłośniej, narzekając, że Niemcy nie chcą nas ratować. Przy okazji blokować wszystkie reformy gospodarek państw bankrutujących, które mogłyby zwiększyć wpływy Niemieckie w tych państwach. Należy wypompować jak najwięcej pieniędzy od naszego zachodniego sąsiada, nie dając mu w zamian nic.

Jeżeli zaś idzie o Rosję sprawa jest odrobinę bardziej delikatna, ponieważ nie mamy tak ścisłych powiązań prawnych jak z Niemcami. To też nie można tej sprawy załatwiać dokładanie tak samo na forum międzynarodowym. Po pierwsze należy konsolidować wokół nas państwa graniczące z nami od wschodu i wzmagać w nich nastroje antyrosyjskie. Nie tylko w nich zresztą ale w całej Europie. Należy jak najdalej wypchnąć Rosję na wschód. Na wschodzie zaś należy im przygotować gorące powitanie Chińczyków.

Ale ostatecznie najważniejsze jest coś innego. Stanisław Cat Mackiewicz wiosną 1939 roku krzyczał – zbroić się! Było już dla niego jasne, że wojna nas nie ominie, a sojusznicy zostawili nas na pastwę losu jeszcze przed rozpoczęciem rozmów z nami. Oczywiście zbroić się trzeba i dziś, nie wiadomo bowiem co przyniesie przyszłość.

Nie wolno jednak zapomnieć o rzeczy najważniejszej. Należy się bogacić. Należy stworzyć bogate państwo bajecznie bogatych obywateli. I trzeba to zrobić szybko. A potem? A cóż stoi na przeszkodzie by uzależnić finansowo największe (aktualnie) mocarstwa tego regionu świata od nas? Skoro Belgia mogła kilka lat temu (a jeżeli nas pamięć nie myli i w zeszłym roku) mieć eksport o wartości większej, niż wartość eksportu Rosyjskiego, to cóż stoi na przeszkodzie Polsce? Technicznie jest to wykonalne. Czasu mamy (chyba) jeszcze wystarczająco.

Bez stabilnej i silnej sytuacji finansowej możemy tylko pomarzyć o stabilnej i silnej polityce zagranicznej. Bez tej natomiast marzeniem pozostaje niepodległość na dłuższy okres czasu.Polska racja stanu wymaga uświadomienia elitom rządzącym, że w czasie pokoju również toczy się między państwami wojna. Dyplomatyczna, czyli bez armat, ale często o większej „skali rażenia” i poważniejszych konsekwencjach niż działania militarne. Jeśli o tym zapomnimy, oddamy naszą niepodległość nie oddając nawet jednego strzału


przegladidei