Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 19 grudnia 2016 przez Marcin Sułkowski w Polityka
 
 

Sprawiedliwość a emerytury SBków

http://www.magazyn.pioneer.com.pl/uploads/media/poradnik/emerytura-wazna-sprawa-1-620x240.jpg?1336131548
http://www.magazyn.pioneer.com.pl/uploads/media/poradnik/emerytura-wazna-sprawa-1-620x240.jpg?1336131548

Ostatni obrzydliwy tumult związany z rzekomą obroną wolności słowa dziwnie zbiegł się z propozycją PiS dotyczącą obniżenia emerytur byłym SBkom i funkcjonariuszom komunistycznego aparatu państwowego. Nie mam w zwyczaju wierzyć w takie dziwne koincydencje, dlatego uważam, że ekscesy KODerastów i innych towarzyszy z „różowego salonu” są silnie złączone nie tylko z faktem utraty władzy, ale i z naturalną tej rzeczy konsekwencją, czyli stopniową utratą korzyści, do których układ się przyzwyczaił. Świadczy o tym chociażby przezabawna histeria Gazety Wyborczej, która odcięta od rządowego korytka, zdycha na naszych oczach, konwulsyjnie podrygując. Niemniej jednak padają głosy, że owa „śmietanka” III RP, czyli de facto uśpieni komuniści i ich dzieci (biologiczne i ideowe), słusznie podnoszą kwestię rzekomej niesprawiedliwości odebrania części emerytury byłym funkcjonariuszom służb PRL. Jednym z bardziej wyraźnych i przychylnych głosów na prawicy jest w tej sprawie głos Janusza Korwin-Mikkego, który argumentuje w taki oto sposób: Nie wolno tych emerytur obniżać, ponieważ emerytura jest pewną odłożoną w czasie zapłatą. Jeżeli obniżą esbekom, to za chwilę obniżą innym [por. 1].

Powyższe zdanie, na pierwszy rzut oka ma jako taki sens i jest możliwe do uzasadnienia, szczególnie wziąwszy pod uwagę socjalistyczne tendencje do zabierania innym po to, by dać drugim (przeważnie elektoratowi). W przypadku Prawa i Sprawiedliwości jest to zarzut uzasadniony, dlatego i obawy prezesa partii KORWiN wydają się rzeczowe. Jest tak jednak jedynie na pierwszy rzut oka. Nie chcę pastwić się nad Januszem Korwin-Mikkem odnośnie jego, wypominanego mu przeze mnie regularnie, poklepywania się po plecach z Urbanem, ciepłych słów na temat intelektu funkcjonariuszy SB czy wręcz przedziwnej ścieżki naukowej w latach PRL, które mogłyby być argumentami sugerującymi osobiste zaangażowanie prezesa KORWiN w obronę apanaży komunistycznych funkcjonariuszy, ale i to należy brać pod uwagę. Sęk jednak w tym, że prezes Mikke bezustannie nazywa siebie konserwatywnym liberałem, czasami nawet i konserwatystą po prostu, dlatego wydaje się, że należy zastanowić się, jak wygląda kwestia zmniejszania emerytur SBkom w świetle fundamentalnych zasad sprawiedliwości, którymi przecież kierują się konserwatyści.

Na początku należy podkreślić, że Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej nie udzielono legitymizacji władzy. Była to struktura narzucona nam przez obce mocarstwa i ignorująca rząd w Londynie, który de iure był rządem legalnym, więc takową legitymizację posiadał. Wszystkie jego struktury, stosunki dyplomatyczne i podjęte działania, zapewniały ciągłość funkcjonowania legalnej władzy II Rzeczpospolitej, która miała zostać odbudowana po wyniszczającej wojnie. W wyniku decyzji głów innych państw, w sposób rewolucyjny Polakom narzucono nowy model władzy, jej struktury, rząd i przedstawicieli. Skoro tak, to wszelkie działania tego rządu należy uznawać za działania zaborców, a nie suwerena, szczególnie wziąwszy pod uwagę, że to ZSRR miało decydujący głos w większości spraw związanych z PRL. Funkcjonowanie Urzędu a później Służby Bezpieczeństwa, było więc działaniem w obrębie nielegalnej struktury zaborców. Wszelkie umowy zawarte z nielegalnym bytem politycznym są więc nieważne z punktu widzenia prawa oczami konserwatysty.

Jak rzecz się ma ze sprawiedliwością, która jest wartością łączącą porządek prawny z porządkiem moralnym? Otóż skoro rząd PRL był nielegalny i wprowadzony pod przymusem, to i wszystkie jego narzędzia nacechowane były tak samo. Funkcjonariusz SB mógł nie zdawać sobie sprawy, że służy nielegalnej władzy, ale nie jest to argumentem za utrzymaniem emerytury na poziomie obiecanym przez władzę ludową. Sytuacja jest analogiczna z sytuacją małżonki nieświadomej działalności przestępczej swojego męża, który zapewnia ją o godziwej starości, lecz nagle zostanie złapany. Czy roszczenia małżonki o ową godziwą starość są uzasadnione? Nie i brak świadomości funkcjonowania męża w grupie przestępczej nie jest argumentem za pozostawieniem jej majątku, który zdobyty został bezprawnie. Z tego też powodu, budowanie analogii między emerytowanymi funkcjonariuszami PRL a zwykłymi pracownikami w czasach zaboru jest błędne. Decyduje bowiem o tym bezpośrednie działanie na rzecz nielegalnej władzy. SBcy, tak samo jak przestępcy, dokonali rachunku ekonomicznego (jeśli nie, to ich problem), podjęli służbę nielegalną i powinni ponosić takie same konsekwencje dotyczące ich majątku, jak bandyci, którym konfiskuje się skradzione lub nabyte za nielegalne działania mienie.

Należy dodać, że w normalnej rzeczywistości politycznej, zdrajcy narodu, którymi byli funkcjonariusze SB, zostaliby poddani pod sąd, dostali wyroki skazujące i sprawiedliwości stałoby się zadość. Niestety ani prezes Mikke, ani obecna władza, nie mają z poszanowaniem sprawiedliwości zbyt wiele wspólnego, dlatego próżno oczekiwać tak zdecydowanych kroków. Pozostaje jedynie cieszyć się, że choć w niewielkim stopniu zbliżymy się do ideału.

[1] https://prawy.pl/32767-skandaliczne-slowa-korwin-mikkego-odbieranie-emerytur-esbekom-jest-niemoralne/

fot. http://www.magazyn.pioneer.com.pl/uploads/media/poradnik/emerytura-wazna-sprawa-1-620×240.jpg?1336131548


Marcin Sułkowski