Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 20 marca 2014 przez Marcin Sułkowski w Ekonomia
 
 

Polskie piekiełko, czyli zachodzą nas „od tyłu”

http://g7.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pliki/1648000/1648245-pieniadze-podatki-657-323.jpg
http://g7.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pliki/1648000/1648245-pieniadze-podatki-657-323.jpg

Z absurdalnymi decyzjami urzędników mamy do czynienia na każdym kroku. Dość przypomnieć sytuację dramatyczną, związaną z podatkiem naliczonym rodzinie, która utraciła dziecko. Uzasadnienie było następujące: skoro wcześniej rodzice utrzymywali dziecko, a ono w wyniku przewlekłej i kosztownej choroby zmarło, po śmierci dysponują większą gotówką, bo oszczędzają na utrzymaniu pociechy, więc uzyskali przychód. Nie wierzycie, że takie coś jest możliwe? Proszę bardzo, spieszę z kolejnym absurdem izby skarbowej. Jak donosi serwis gazetaprawna.pl (por. [1]), mieszkanie na parterze również może być korzyścią. Jakim cudem? Ano takim, że mieszkańcy dolnych kondygnacji nie płacą za windę, w związku z czym oszczędzają, a to już jest przychód. Na szczęście internauci nie śpią i już zaczęli tworzyć prześmiewcze memy.

3025b311014ca05e2c0354299c3b851e_original

Niestety w świetle powyższej informacji, propozycje internautów, takie jak podatek od tego, że nie kupiliśmy Porsche i oszczędziliśmy, wydają się jak najbardziej realne. Jesteśmy regularnie „dymani” przez rząd na każdym kroku, więc czemu nie możemy płacić za to, czego nie zrobiliśmy? Przecież doskonałym przykładem na to jest składka zdrowotna na ZUS – nie skorzystaliśmy ze szpitala czy lekarza, a już zapłaciliśmy za usługę!

Jeśli jeszcze Państwa nie przekonałem do tego, że jesteśmy regularnie wykorzystywani „od tyłu” i to bez zadośćuczynienia w postaci choćby buziaka, zastanówcie się, jak wygląda prowadzenie w Polsce działalności gospodarczej. Przyjmijmy, że chcemy otworzyć mały, osiedlowy warzywniak. Wiadomo, że nie jest to zajęcie, na którym zbijemy fortunę, ale z czym wiąże się prowadzenie takiego sklepiku? Ano z tym, że miesiąc zaczynamy od „pleców”. I nie chodzi tu o koszty naturalne, jak asortyment, czy wynajem lokalu. Chodzi o ZUS i wszelkiego rodzaju podatki dodatkowe, które sprawiają, że wzrasta koszt utrzymania firmy. Zważywszy na charakter asortymentu w przypadku warzywniaka, nie można na rzodkiewkach, czy kilku pomidorach zarobić 100% więc odrobienie samego ZUSu (obecnie ponad 1000 zł) jest niezwykle czasochłonne. A gdzie koszty lokalu, dojazdu, transportu asortymentu? Nie mówiąc już o zarobku. Można więc śmiało powiedzieć, że prowadzący osiedlowy sklepik Kowalski jest cudotwórcą pokroju czarodzieja Gandalfa z Władcy Pierścieni. Nam natomiast pozostaje być pod wrażeniem pomysłowości rządzących, odnośnie tego, jak by tu nas ponownie zajść od tyłu i tolerować nasze piekiełko. No, ewentualnie zawsze można się ewakuować (o, pardon – emigrować rzecz jasna!).

[1] http://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/776925,mieszkanie-na-parterze-to-korzysc-fiskus-chce-od-niej-pieniedzy.html

fot. http://g7.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pliki/1648000/1648245-pieniadze-podatki-657-323.jpg


Marcin Sułkowski