Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 20 lutego 2014 przez Marcin Sułkowski w Rozmaite
 
 

Patent na kolor butelki…

http://ideas2market.files.wordpress.com/2013/03/patent1.jpg
http://ideas2market.files.wordpress.com/2013/03/patent1.jpg

Wielu producentom czy autorom spędza z sen powiek pewien niefortunny wymysł. Mowa tu o własności intelektualnej, którą w tym wypadku będę rozumiał szeroko, czyli jako patenty i prawa autorskie. Jak donosi Rzeczpospolita (por. [1]), Unilever, producent 
płynów Domestos, 
stracił wyłączność 
na zieloną butelkę. 

Alleluja! Jest więc głos rozsądku w kwestii, którą Anglicy nazywają pain in the ass. Przyjmijmy, że chodzi tutaj o upierdliwe. Niemniej jednak, sprawa nie wygląda jednak tak kolorowo. Skoro ogromna firma produkująca środki czystości, mająca obroty rzędu zapewne co najmniej kilkudziesięciu milionów dolarów, idzie do sądu i walczy o to, aby uzyskać patent na zieloną butelkę (!), pokazuje to tylko, do jakich absurdów doszedł współczesny świat. Wydaje się Państwu, że ten przypadek jest odosobniony? Dobrze Państwo uważacie – tylko Wam się tak wydaje. Prawda jest zupełnie inna i tutaj drugi absurdalny przykład. Firma Apple pozwała polskie delikatesy internetowe za to, że używany przez sklep znak towarowy jest podobny (por. [2]). Co prawda odczytując na głos adres internetowy delikatesów (a.pl – przyp. aut.) faktycznie możemy zauważyć pewne podobieństwo, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy pominiemy kropkę, a ta jest integralną częścią adresu www. Co więcej – sama firma nie nazywa się przecież „apl”, co doskonale pokazuje, że sprawa jest rozdmuchana.

Nie wiem, czy Apple chciało faktycznie utrzeć nosa niesfornym delikatesom (sic!), czy raczej wywołać większy odbiór (negatywny, ale jednak). Fakt jest jednak taki, że zarówno patenty jak i prawa autorskie, to „cudowne” narzędzia. Można sobie coś wymyślić i odcinać kupony od samego pomysłu do końca życia. Tak samo sprawa się ma z pisaniem i tworzeniem (tekstów, utworów etc.). W ten oto sposób (w uproszczeniu) produkuje się życiowe kaleki, którym raz coś wyjdzie i do końca życia mają źródło utrzymania przez dziwne prawo.

Jeśli chcecie Państwo zgłębić temat, polecam lekturę artykułu S. Kinselli: http://mises.pl/blog/2012/01/29/255/

[1] prawo.rp.pl/artykul/758390,1088395-Znaki-towarowe–Butelka-bez-etykiet–nie-jest-chroniona.html

[2] http://myapple.pl/content/3768-apple-pozywa-polskie-delikatesy-internetowe-a_pl.html

fot. http://ideas2market.files.wordpress.com/2013/03/patent1.jpg


Marcin Sułkowski