Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 26 stycznia 2014 przez przegladidei w Polityka
 
 

Ostatni wpis o gender studies – zła strategia Kościoła Katolicki

http://fysopgenderfocus.files.wordpress.com/2013/06/genderqueer.jpg
http://fysopgenderfocus.files.wordpress.com/2013/06/genderqueer.jpg

O tzw. gender studies (dalej: GS) jest ostatnio dość głośno. O co z tym chodzi? Na stronie kierunku o tej nazwie na Uniwersytecie Łódzkim [1] odnaleźliśmy następujący wpis: Gender studies jako dziedzina wiedzy wykształciły się wraz z rozwojem ruchów feministycznych w latach 70. i 80. XX wieku. Początkowo mówiono raczej o women’s studies, jako że studia te koncentrowały się głównie na sprawach wykluczenia kobiet z życia publicznego i relegowaniu ich do sfery prywatnej. Z czasem jednak zaczęto zwracać uwagę na fakt, że mechanizmy dyskryminacji działają w sposób bardziej złożony, obejmując takie kategorie jak płeć, rasa, klasa, orientacja seksualna, wiek, nie/pełnoprawność, itd. Celem gender studies jest zarówno ujawnienie procesów wykluczenia społecznego, krytyka patriarchalnych i eurocentrycznych sposobów myślenia, jak i wskazanie instrumentów, które mogłyby tej dyskryminacji skutecznie przeciwdziałać. Proponowany przez nas interdyscyplinarny program studiów powstał inspirowany przekonaniem, iż konieczna jest przemiana szeroko pojętej mentalności społecznej i schematycznego myślenia o różnorodności, odmienności i tożsamości w ogóle.

Natomiast od strony krytycznie nastawionej – a zacytować wypada chyba osoby najbardziej wpływowe, pozwalamy sobie więc zacytować Benedykta XVI – wobec GS dowiadujemy się [2]: Kościół powtarza swoje wielkie „tak” dla godności i piękna małżeństwa jako wiernego i płodnego wyrazu sojuszu między mężczyzną a kobietą, zaś „nie” dla takich filozofii, jak gender, wynika z faktu, że wzajemność między kobiecością a męskością jest wyrazem piękna natury, jakiej pragnął Stwórca.

Biskupi oraz niżsi rangą duchowni powinni więc ostrzegać wiernych przed ową ideologią. Pomińmy kwestie dyskryminacji ze względu na płeć, wyznanie, rasę itp. takie stwierdzenia w 9/10 przypadków są po pierwsze nieprawdziwe, po drugie ich faktyczny cel jest odległy od deklarowanego. W przypadku Polski równość jest zagwarantowana przez konstytucję, w związku z czym nie można domagać się sensownie zmiany prawa. Można natomiast domagać się wywierania presji na osobach prywatnych do zachowań pewnego typu. Ot np. na przedsiębiorcach, by zatrudniali wg narzuconego im z góry klucza, który mija się z kluczem kompetencji. Prościej pisząc – można zmusić właściciela jakiejś firmy, by zamiast zatrudniać najzdolniejszych i najbardziej pracowitych ludzi, zatrudniał osoby o konkretnej płci, kolorze skóry, wyznaniu, preferencjach seksualnych etc.

Nas jednak bardziej martwi stwierdzenie, że gender studies są krytyczne wobec eurocentryzmu. Nie przeszkadza im to [3] pozyskiwać fundusze z Unii Europejskiej. W momencie faktycznego rozpadu idei wspólnej Europy, mimo (a może właśnie przez) rozrastanie się administracyjne UE, takie stwierdzenia są podstawą by sądzić, że osoby zajmujące się GS nie do końca zdają sobie sprawę z tego, w jakim świecie żyją. Od zakończenia Wielkiej Europejskiej Wojny Domowej, którą wygrały dwa zewnętrzne imperia minęło już przeszło 60 lat. Od tego czasu mimo usilnych starań ludzi tak zacnych i mądrych, jak i złych i głupich, Cywilizacja Europejska z roku na rok słabnie i staje się przystawką dla wielkich imperiów. Dla osób krytykujących eurocentryzm najlepszą nazwę znalazł chyba wiecznie żywy Lenin – pożyteczni idioci.

Teraz dlaczego naszym zdaniem Kościół Katolicki popełnia błąd zajmując się GS. KościółKatolicki jest prawdopodobnie ostatnią siłą cywilizacyjnotwórczą na naszym kontynencie, więc wydaje się rozsądne, by zwalczał siłę niszczącą Idee Europy. Jak jednak słusznie zauważa prof. Lew-Starowicz [4]: Filozofia gender, owszem, podoba się elitom, ale to nie przekłada się na praktykę. Chodzi po prostu o to, że ludzie mają gdzieś ową ideologię/filozofię/dziedzinę wiedzy. Wytoczenie przeciw nim medialnych armat dodaje jej tylko rozgłosu. Należy na poziomie medialnym, publicznym – przede wszystkim zamilczeć ich, a na wszelkie zaczepki i ataki reagować milczeniem (ewentualnie stwierdzeniem: jeżeli zawinił wobec mnie, obraził mnie, czy skłamał na mój temat, to z serca mu przebaczam). Wytrąci to wiele argumentów przeciwko Kościołowi zwolennikom GS.

Oczywiście sami kapłani i katecheci powinni być dobrze poinformowani czym to jest, i jak z tym walczyć, jednak nie używając nazwy GS (zamilczenie powinno być absolutne). Najlepszą zaś obroną będzie budowanie silnego poczucia tożsamości (samą tożsamość np. płciową bowiem mają wszyscy bez względu na świadomość lub nie).

 

Nasza rada dla osób decyzyjnych w Kościele Katolickim brzmi zatem: ani słowa o GS, ani na ambonach, ani w prasie, ani w radio, ani w telewizji, ani nigdzie. Pytania od dziennikarzy należy zbywać, samemu nie rozpoczynać tematu. Trzeba przedstawiać tradycyjny model rodziny nie w opozycji do czegoś, ale jako naturalny. Innych nie należy przedstawiać wcale. W kwestii działań praktycznych oczywiście tak gdzie np. studenci GS chcą edukować dzieci w przedszkolu – blokować to, ale w miarę możliwości bez rozgłosu. Odbudowa Cywilizacji Europejskiej polegać musi bowiem na budowaniu instytucji, struktur, czy kultury sprzyjającej tej cywilizacji, a nie na ciągłej walce z ich wrogami (choć ta bywa konieczna). Celem więc nie powinno być walczenie z GS wszędzie i zawsze, ale doprowadzenie do sytuacji, że tylko garstka intelektualistów będzie w stanie w to uwierzyć, przy powszechnym pukaniu się w głowę całego społeczeństwa.

[1]www.gender-studies.pl/

[2]wpolityce.pl/depesze/45105-benedykt-xvi-twardo-przeciw-filozofii-gender

[3]www.gender.uni.lodz.pl/podyplomowe_dla_nauczycieli.html

[4]www.fronda.pl/a/prof-zbigniew-lew-starowicz-gender-podoba-sie-tylko-elitom,32371.html

 

fot. http://fysopgenderfocus.files.wordpress.com/2013/06/genderqueer.jpg


przegladidei