Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 15 lutego 2015 przez Marcin Sułkowski w Wydarzenia
 
 

Obywatel vs. system

http://1.bp.blogspot.com/-VSf1AWgKqds/UVQqTHOpXiI/AAAAAAAACZo/dgEcpN4iSmc/s1600/lewiatan1.jpg
http://1.bp.blogspot.com/-VSf1AWgKqds/UVQqTHOpXiI/AAAAAAAACZo/dgEcpN4iSmc/s1600/lewiatan1.jpg

Jak donoszą serwisy rzeczpospolita.pl (por. [1]) oraz TVN24 (por. [2]), maturzystka pozwała Okręgową Komisję Egzaminacyjną w Krakowie. Powód? Rzekome zaniżenie wyników egzaminu. Z racji tego, że jest to prawdopodobnie pierwsza tego typu sytuacja w kraju, media zainteresowały się sprawą. Możemy więc na bieżąco śledzić przebieg starcia zwykłego obywatela z systemem. Lewiatan jednak nie będzie chciał się poddać, dlatego jedna z jego „odnóg” już zapowiada złożenie dokumentów o całkowite oddalenie pozwu. Nie można przecież podnosić ręki na twór, który w intencji twórców ma przecież służyć obywatelom. A że obywatele nie doceniają tych wszystkich wymyślonych tabelek, statystyk, definicji, kluczy i innych tego typu? Trudno!

Cała kwestia jest wynikiem kilku dość znamiennych dla naszych czasów czyników. Po pierwsze – cała nowa matura jest do kitu i trzeba powiedzieć to wprost. Klucz rozwinięcia nie przewiduje pewnych sformułowań, myślenia analitycznego, twórczego, umiejętności obrony własnego stanowiska czy definiowania w sposób opisowy, lecz poprawny. Wszystko musi być „wykute” i przystosowane do czegoś, co jest tworem sztucznym i zupełnie nieprzydatnym. O ile wiadomo, że pewne rzeczy są na tyle stałe, że nie można ich formułować inaczej, o tyle są zagadnienia, które śmiało można ująć w inny sposób, niż wymyślił sobie to egzaminator posługujący się sztywnym kluczem rozwinięcia. Doskonale widać to na przykładzie historii, której zdawanie na poziomie rozszerzonym jest katorgą dla osób w tej dziedzinie uzdolnionych. Ich erudycja jest jedynie balastem, który spowoduje przyznanie 0 punktów za zadanie. Potencjalnych egzaminatorów, którzy przeczytają ten tekst, proszę o uczciwość w tej materii i nie bronienie tworu, z którego korzystają. Doskonale wiadomo, że jeśli w kluczu rozwinięcia jest informacja o spaleniu Moskwy przez Napoleona, a maturzysta napisze o fałszywości twierdzenia profesora Jerzego Borejszy na ten temat i wysunie tezę popartą bibliografią np. Dmitrija Mereżkowskiego, to z automatu dostaje 0 punktów. Nie ma zmiłuj, żadnych uzasadnień, możliwości obrony w stylu akademickim. Parafrazując scenę z filmu Dzień świra: jest jedna racja i jest ona w kluczu, a nawet jak twoja racja jest twojsza, to racja z klucza i tak jest najtwojsza!

Po drugie – roszczeniowa postawa dzisiejszej młodzieży. Młoda dama, która pozywa OKE być może i ma rację w tej kwestii – nie mnie oceniać, bowiem ani nie widziałem jej egzaminu maturalnego, ani nie jestem fachowcem z dziedzin, z których maturzystka zdawała. Faktem jednak jest to, że wszyscy zdawali na takich samych zasadach. Fakt – są one idiotyczne, ale wszyscy byli równi, znali reguły i mieli wystarczająco wiele czasu, aby do klucza się przygotować. Jedyne, do czego można się przyczepić, to do samej konstrukcji nowej matury i walczyć o jej zmianę, np. na egzamin ustny z zewnętrzną komisją, albo egzaminami na studia wyższe. Nie można jednak mieć pretensji do węża, że kąsa – trzeba mu wyrwać kły, a nie pozywać post factum.

Po trzecie – mam wrażenie, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o kasę. Maturzystka jest obecnie studentką płatnej stomatologii na UJ, co kosztuje sporo, bo ponad 20 tysięcy złotych za semestr. Zwykła kalkulacja pokazuje, że po studiach rodzice będą mieli w kieszeni mniej o ponad 200 tysięcy złotych, a za te pieniądze można byłoby urządzić córce gabinet stomatologiczny. Oczywiście nie twierdzę, że jest to choćby główny powód, ale odniosłem wrażenie, że kalkulacja ekonomiczna miała tu swoje znaczenie. W samej kalkulacji nie ma nic złego, ale szanowni Państwo rzeczywistość powinna być oparta o zasadę odpowiedzialności i w tym wypadku należy powiedzieć krótko: „za gapowe się płaci”. Gdyby młoda dama zdobyła o punkt więcej z któregokolwiek innego egzaminu, to problemu by nie było, a tak są wielkie pretensje do OKE, że kandydatka nie dostała się na wymarzone studia w opcji „na plecach państwa”.

Po czwarte – całej sprawy nie byłoby, gdyby przywrócić prywatne studia z wymienionymi wcześniej egzaminami wewnętrznymi. Nie byłoby tego całego lamentu o konieczność płacenia, punkt za mało etc. Kwestia przyjęcia rozbiłaby się o dwa czynniki – wynik egzaminu wewnętrznego i zasobności portfela.

fot. http://1.bp.blogspot.com/-VSf1AWgKqds/UVQqTHOpXiI/AAAAAAAACZo/dgEcpN4iSmc/s1600/lewiatan1.jpg

[1] http://prawo.rp.pl/artykul/794000,1179422-Maturzystka-pozwala-OKE-za-niska-ocene-na-maturze.html

[2] http://www.tvn24.pl/maturzystka-pozywa-komisje-rozprawa-17-marca,515489,s.html


Marcin Sułkowski