Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 6 lutego 2014 przez Balthasar Colbert w Polityka
 
 

Na kogo głosować w wyborach do Parlamentu Europejskiego?

ue
ue

Postawione w tytule pytanie domaga się możliwie szybkiej odpowiedzi, gdyż pozostało już niewiele czasu. Aby dać ową odpowiedź, należy rozważyć następujące kwestie: czym jest Unia Europejska faktycznie (nie chodzi tu o normy prawne ale o jej faktyczne cele i istotę), nasze w niej miejsce oraz nasze interesy.

Unia Europejska jest po pierwsze ponadnarodowym organizmem politycznym. Jako taki już ze swej istoty będzie politycznie ingerować w swoje części składowe. Nie rozstrzygając (na razie) czy ingerencja taka jest dobra czy zła, sam fakt jest niezaprzeczalny. Po drugie jest organizmem ekonomiczno-gospodarczym. Ekonomicznym ze względu na wspólną walutę oraz scalający się system bankowy. Gospodarczym ze względu na różne umowy dotyczące „sprzedaży dóbr i usług” oraz „przepływu ludności” pomiędzy jej politycznymi częściami składowymi (a więc pomiędzy państwami członkowskimi). Jako organizm ekonomiczno-gospodarczy mający możliwość oddziaływania politycznego jest więc sama UE w dużej mierze czymś na kształt państwa. Gdy dodamy do tego unifikujące się na jej terenie prawo, jej państwowy charakter będzie jeszcze bardziej widoczny.

Nasze miejsce w UE, to miejsce państwa członkowskiego, a więc jak to wyżej nazwałem, jednej z politycznych części składowych. Teoretycznie taki sam status mają wszystkie państwa członkowskie. Jednak tylko teoretycznie, ponieważ ich polityczna natura już sama z siebie musi doprowadzić do konfliktu interesów między nimi. Taka sytuacja jest typowa dla relacji między bytami politycznymi. Natura UE sprawia jednak, że słabsze byty polityczne stają w sytuacji szczególnie niekorzystnej. Jeżeli mamy do czynienia z dwoma państwami całkowicie suwerennymi, istnieją trzy możliwe sposoby oddziaływania: polityczny (np. dyplomacja), militarny (np. wojna i okupacja) oraz gospodarczy (np. cła i embarga). W przypadku UE dodatkowo mamy możliwość oddziaływania prawnego, które samo z siebie jest znacznie niebezpieczniejsze niż wszystkie pozostałe. Takie oddziaływanie bowiem, może zmusić lokalny aparat przymusu (np. policję) do postępowania wbrew lokalnemu interesowi, a zgodnie z interesem silniejszego gracza w tej strukturze. Prościej pisząc: to, co kiedyś musieli załatwiać szpiedzy i przekupieni zdrajcy, dziś można załatwić za pomocą rezolucji i uchwał w urzędach ponadpaństwowych. A jak się nietrudno domyślić, jeżeli mamy do czynienia z konfliktem interesów to pewne unormowania prawne, które obejmą wszystkich, mogą być korzystne tylko dla niektórych.

Jaki jest zatem nasz interes w UE. W przypadku gdybyśmy mieli wystarczająco sił, by nadać ton prawodawstwu europejskiemu należałoby zabiegać o jak najsilniejszą integrację wszystkich jego części składowych. Jeżeli taką siłę możemy wytworzyć – tak właśnie powinniśmy postąpić. W przypadku zaś gdy takiej siły ani nie mamy, ani nie jesteśmy wstanie wytworzyć należy zabiegać przynajmniej o osłabienie prawno-politycznego charakteru UE. Jeżeli idzie o charakter ekonomiczno-gospodarczy, to jest on wtórny wobec tego pierwszego.

Moim zdaniem takiej siły nie mamy. Co więcej nic nie wskazuje na to byśmy mogli ją w najbliższym czasie stworzyć. Wydaje się, że w takiej sytuacji poprzeć należy wszystkie siły eurosceptyczne, które tylko mają szanse na wejście do Parlamentu Europejskiego. A w obrębie tych sił, czyli partii, takich kandydatów, którzy są szczególnie eurosceptyczni. W innym wypadku zagłosujemy na pożytecznych (ale nie dla nas) idiotów, którzy przekażą władzę nad nami w ręce, których nawet nie widzimy, o kontrolowaniu, których możemy zapomnieć i które wcale nie muszą sprzyjać naszym indywidualnym interesom, o interesach Rzeczpospolitej już nie wspominając.

fot. http://pl.wikinews.org/wiki/Plik:UE_2007.PNG


Balthasar Colbert