Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
1
Opublikowane 30 stycznia 2014 przez Marcin Sułkowski w Rozmaite
 
 

Lewicowcy to życiowe niedorajdy


Lewicowiec to taki ktoś, kto wmawia innym, że ci muszą uznawać pewne rzeczy, bo tak będzie lepiej dla wszystkich. Najczęściej zupełnie to się nie trzyma kupy i kończy fanaberiami typu gender czy jeszcze gorzej – podatkiem. Popatrzcie Państwo, jak nam obrodziło autorytetami, intelektualistami i mędrcami. Pokazują swoje twarze w telewizji i na okładkach czasopism. Mówią nam jak należy żyć – począwszy od diety a skończywszy na poradach rodzinnych. Rzecz jasna oni sami są najczęściej po kilku rozwodach i z lekką nadwagą. Wszyscy oni są rzecz jasna za postępem – rozwód? Żaden problem – to przecież nowe perspektywy, nowe wyzwania z nowym partnerem. Przygodny seks? To świetna forma spędzania czasu i zawarcia kolejnych znajomości, albo nawet uzyskania lepszego kontraktu! Każde ku****two są w stanie przerobić na coś godnego naśladowania, na sposób życia, który sami sobie świadomie wybrali i są z tego powodu szczęśliwi. Jak napisał kiedyś W. Łysiak – „mają gęby pełne uspokajających frazesów”. Są to jednak banały, które w praktyce oznaczają tylko jedno – ci ludzie są zwyczajnymi życiowymi niedorajdami.

Kiedyś nazywało się pewne rzeczy po imieniu – kobieta, która zmieniała partnerów jak rękawiczki, czy mężczyzna prowadzący się w tenże sposób, zawsze byli postrzegani jako niegodni szacunku i zaufania. Rozwód był tragedią zarówno dla byłych współmałżonków, jak i ich najbliższych. Brak wierności i rozwiązłość był piętnowane. W dzisiejszej nowomowie już tego nie ma – „kajdany tabu” zostały zrzucone! Ale czy aby na pewno? Czy w ten sposób nie utworzyło się nowe tabu w postaci pojęć takich jak normalność, stabilizacja i wierność? Tak naprawdę nigdy nie było żadnych kajdan. Podobnie jak człowiek słaby fizycznie musi trenować swoje ciało, żeby nadać mu ładniejszy kształt i uzyskać pożądaną moc, tak samo niedorajdy muszą trenować silną wolę, nie ulegać pokusom i obrać odpowiedni tryb życia. Dla niedorajdy ciężarkiem jest zestaw zasad, których należy przestrzegać.

Psychiczna słabość lewicowców pociąga za sobą nie tylko kwestie moralne, ale również gospodarcze. Współczesny artysta, pisarz czy szeroko rozumiany intelektualista jest w większości przypadków zwyczajnym pasożytem na społeczeństwie. Obrał sobie taki styl życia, ponieważ tak jest łatwo. Pieniążki spływają z darmowych tantiem, grantów i innych tego typu zapomóg. Naukowcy „doją” podatników wmawiając im konieczność ukończenia studiów, pisarze biorą rządowe dotacje na prowadzenie czasopism a artysta na sprzęt czy wynajem pracowni. Zdać sobie należy sprawę z jednego fachu – jednostki wybitne nie potrzebują zasiłków. Historia wydała na świat Rembrandta, da Vinciego, Kanta, Beethovena, Tołstoja i innych doskonałych intelektualistów nie dzięki zapomogom, a dzięki ich talentowi, który ktoś docenił. Dzisiaj również taka zasada działa – mecenat można pojmować bardzo szeroko. Każdy z nas może być mecenasem – kupując książkę czy płytę, stajemy się takimi mini-mecenasami, dzięki czemu wspieramy tych, których naszym zdaniem warto wspierać. Nie może być tak, że jakiś niedorajda ubzdura sobie, że jest artystą i z racji lewicowych paradygmatów należy mu pomagać. Później mamy wykwit efektów „pracy” tych niedorajdów, czyli bezrobotnych absolwentów uczelni wyższych, na których są mizerni wykładowcy, beznadziejną muzykę i sztukę oraz eksplozję braku zasad. Bo tak łatwiej. W życiu jednak nie chodzi o to, żeby było łatwiej. W życiu chodzi o to, żeby było lepiej.

fot. http://www.veto2ed.pl/images/veto/gallery/show/blog/przedknd/looser_133302487.jpg


Marcin Sułkowski