Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 2 marca 2014 przez Marcin Sułkowski w Rozmaite
 
 

Korea Północna, demokracja, tolerancja

http://iamevan.me/ucc/northkorea/images/northkoreapic.jpg
http://iamevan.me/ucc/northkorea/images/northkoreapic.jpg

Media trąbią ostatnio o Ukrainie non-stop. Sprawa jest oczywiście bardzo istotna, szczególnie z punktu widzenia polskiej racji stanu i stabilności w regionie, ale przecież nie jedyna, którą media powinny się zająć. Dziwnym trafem nigdy nie słyszymy o czymś, co jest związane z krajem skrajnie zamordystycznym – Koreą Północną. Ropy tam nie ma, złóż uranu czy diamentów również, więc co kogo interesuje los obywateli tego kraju? USA zapewne zaprowadziłyby demokrację swoim zapleczem militarnym, gdyby mogły spodziewać się jakichś korzyści materalnych, a tak, biedni Koreańczycy są zdani sami na siebie.

Dziwi również druga kwestia – tak głośno mówi się w Europie o prawach mniejszości, dyskryminacji i potrzebie szerzenia tolerancji, że często zapomina się o tym, jak cierpią na tym ludzie religijni. Ich po prostu traktuje się jak ciemnogród. Ale czy w takiej Korei nie ma homoseksualistów czy transwestytów, o których powinni zadbać postępowi lewicowcy? Czy na przykład nie warto byłoby wprowadzić programy gender do północnokoreańskich szkół? Być może totalitaryzm rodu Kimów jest spowodowany dramatycznymi doświadczeniami, ukrytymi pragnieniami, którymi wódz chciałby się podzielić ze światem? Może pragnie on odsłonić swoją orientację, ale nie wie jak? Czemu prof. Środa czy p. Kazimiera Szczuka nie zajmą się tym problemem, a jedynie biją w Kościół? Odpowiedź jest prosta – bo tam jest straszno i strzelają!

Jak donosi ekai.pl (por. [1]), chrześcijański misjonarz przyznał się przed północnokoreańskim sądem do swych „zbrodni”. Przywiezienie ze sobą Biblii i innych materiałów religijnych, próba utworzenia podziemnych struktur kościelnych, co miało doprowadzić do zamachu stanu – za takie „straszne” przestępstwa, misjonarza może czekać kilkanaście lat ciężkich robót w łagrze. I nikt z tym nic nie zrobi. Takich kapłanów jest w Korei Północnej wielu – są to ludzie, którzy dają świadectwo, ewangelizują, wspierają ludzi i starają się poprawić ich sytuację życiową. Bez względu na to, czy ktoś jest wierzący czy nie, należy zdjąć czapkę z głowy i szanować tych, którzy narażają swoje życie, aby pomóc innym. Ja się tylko pytam – gdzie są lewicowcy w tym wszystkim? Gdzie są genderowcy, lobby homoseksualne, transwestyci i inni postępowcy? Ano siedzą sobie w ciepłych domach, awanturują się w Internecie, czasami pokrzyczą przed mainstreamowymi kamerami i tak wygląda ich zaangażowanie w rzekome poprawianie bytu ludzi i powiększanie zakresu ich wolności. Tyle tylko, że w cieplarnianych warunkach, jest dość łatwo walczyć o każdą głupotę, dlatego trzeba sprawę skwitować jedno – w dupach się poprzewracało z dobrobytu.

[1] http://ekai.pl/wydarzenia/ostatnia_chwila/x75856/misjonarz-przyznal-sie-do-swych-zbrodni/

fot. http://iamevan.me/ucc/northkorea/images/northkoreapic.jpg


Marcin Sułkowski