Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 10 lutego 2014 przez Marcin Sułkowski w Wydarzenia
 
 

Kompromitacja z Trynkiewiczem w tle

http://bi.gazeta.pl/im/98/b8/e9/z15317144Q,Mariusz-Trynkiewicz.jpg
http://bi.gazeta.pl/im/98/b8/e9/z15317144Q,Mariusz-Trynkiewicz.jpg

Jak donosi gazeta.pl (por. [1]), były szef Służby Więziennej – Paweł Moczydłowski, uważa doniesienia o dziecięcej pornografii i ludzkich szczątkach w celi Trynkiewicza za cyrk. Uznał również, że powinno za to odpowiedzieć Ministerstwo Sprawiedliwości. Nie wymagajmy jednak dogłębnych analiz od p. Moczydłowskiego, bo nie taka jego rola, aczkolwiek rażące jest kilka faktów w próbach tłumaczenia całego zajścia.

Po pierwsze, doskonale znany jest status więźniów, którzy odsiadują wyroki za gwałty czy mordy na nieletnich lub kobietach – jest to grupa najmniej „poważana” przez współwięźniów, często szykanowana i maltretowana, co kończy się nawet samobójstwami. Podobny stosunek mają do takich osób również tzw. „klawisze”, którzy nie ułatwiają im życia. Jest więc wysoce prawdopodobne, że przerażeni i poirytowani bezsilnością polskiego systemu sprawiedliwości strażnicy więzienni, zwyczajnie wzięli sprawę w swoje ręce i podrzucili mu pewne materiały pornograficzne. W tym przypadku zastanawiająca jest kwestia szczątków ludzkich, ale jeśli okaże się, że była to tylko plotka, wtedy sprawa będzie wyraźnie wskazywała na pracowników zakładu więziennego. Od biedy ktoś mógł czuć się na tyle bezkarny, że i podrzucił jakieś kości drobiowe „dla śmiechu”, choć sytuacja jest bardzo poważna.

Po drugie, jeśli uważa się, że to politycy próbują dokonać prowokacji i zatrzymać Trynkiewicza w więzieniu, to jest się jednak nieco naiwnym. Wiara w to, że politycy wysokiego szczebla nie są w stanie wpłynąć na decyzję sądu, jest zwyczajnie myśleniem życzeniowym. Dodatkowo nie byliby aż tak perfidni i nie próbowaliby robić sobie żartów ze szczątkami, ponieważ podówczas sprawa wygląda na „grubymi nićmi szytą”. W przypadku podrzucenia materiałów z pornografią dziecięcą, uwaga skupia się na strażnikach. Politycy zwyczajnie znaleźliby jakiś kruczek prawny, który pozwoliłby pozostawić Trynkiewicza w odosobnieniu, dzięki czemu opinia publiczna przyklasnęłaby a i może w słupkach nieco wzrosłoby partii rządzącej. Szczególnie, że politycy widzą, jak bardzo obywatele boją się wypuszczania na wolność morderców.

Po trzecie, trzeba brać pod uwagę również wariant obciążający samego Trynkiewicza. Człowiek, który zamordował drugą osobę, nie jest normalny. Być może pozytywnie zaskoczony szumem medialnym wokół własnej osoby, zaczął rozmyślać o kolejnych czynach, które spowodują, że stanie się jeszcze bardziej sławny. Jest to możliwe, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że przez 25 lat udało mu się przeżyć w więzieniu, co świadczy o szczególnej trosce o jego zdrowie i życie.

Prawda jednak jest taka, że nie musielibyśmy śledzić tych wszystkich wydarzeń, gdybyśmy nie odeszli od korzeni cywilizacji zachodniej, w której to zawarta jest kara śmierci. Po Mariuszu Trynkiewiczu pozostałoby tylko niemiłe wspomnienie, a ludzie nie baliby się o życie swoje i swoich bliskich. Jeśli więc można mówić o kompromitacji, to jest to kompromitacja polskich prawodawców.

[1] http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15432603,Pornografia_i_ludzkie_szczatki_w_celi_Trynkiewicza_.html#MT

fot. http://bi.gazeta.pl/im/98/b8/e9/z15317144Q,Mariusz-Trynkiewicz.jpg


Marcin Sułkowski