Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 14 lutego 2015 przez Marcin Sułkowski w Kultura
 
 

Kilka lat spokoju od islamu w Europie

http://shoebat.com/wp-content/uploads/2014/02/12.jpg
http://shoebat.com/wp-content/uploads/2014/02/12.jpg

Aby nie popadać w hurraoptymizm związany z tytułem, od razu zaznaczam, że nie chodzi o spokój w sensie braku muzułmanów w obrębie Europy, lecz o czas pokoju między szeroko rozumianą Europą a światem islamu. Wydarzenia na przestrzeni kilku ostatnich lat każą nam raczej myśleć, że trudno mówić o braku konfliktu – z rąk ekstremistów w zamachach zginęło już wiele osób, ale należy pamiętać, że daleko tutaj do otwartej wojny. Czy do takowej w najbliższych latach dojdzie? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć jedną z hipotez, które napotkałem w gąszczu informacji o obecnej sytuacji na linii Europa-islam.

Samuel Huntington pisał niegdyś o zderzeniu cywilizacji. Miałby to być otwarty konflikt zbrojny o zasięgu globalnym i na tle religijno-kulturowym. Być może ta hipoteza okaże się prawdziwa, ale póki co, nie zanosi się na konfrontację z otwartą przyubicą. A powiedzmy sobie szczerze, że jeśli świat islamu faktycznie ma aspiracje do podboju Europy drogą zbrojną, to powinniśmy robić absolutnie wszystko, aby taki konflikt nadszedł szybciej niż później. Świat zachodni umiera ze względów czysto demograficznych – model rodziny 2+1, budowany dla wygody przyspiesza proces zagłady naszego kręgu kulturowego. W tym samym czasie muzułmanie mają kilkoro dzieci i za 30-40 lat Europa zostanie zdominowana przez islam. Oczywiście mowa tutaj o kwestiach ilościowych, ponieważ technologicznie, być może, będziemy jeszcze nieco na czele peletonu. Tyle tylko, że na niewiele może się to wtedy zdać.

Co zatem pozostaje? Sondowanie relacji, umiejętne prowadzenie polityki wewnętrznej względem imigrantów i w razie czego szybka, stanowcza reakcja na akty agresji – zero tolerancji. Jeśli świat islamu chciałby rozpocząć wojnę z Europą, to w najbliższych kilkunastu latach o rezultat możemy być jeszcze w miarę spokojni. Żaden z krajów arabskich nie może bowiem równać się z europejskim doświadczeniem przestawiania gospodarki na tory wojenne. Ostatnie dwie wojny światowe pokazały, że wygrywa ten, kto ma wydajniejsze fabryki i lepszych naukowców. Na chwilę obecną Europa jest na tyle silna pod względem technologicznym i na tyle doświadczona w kwestiach gospodarczych, że świat islamu nie będzie w stanie się z nami równać. Należy też pamiętać, że Stany Zjednoczone, czerpiące z europejskiej myśli prowadzenia konfliktów zbrojnych, również stosują taką taktykę, dlatego w razie wojny, istnieje za Oceanem potencjalny sojusznik, który przypieczętowałby porażkę najeźdźców. Także i Rosja wydaje się ciekawą opcją, ze swoim „masowym/ilościowym” nastawieniem do prowadzenia wojny.

Szanowni Państwo, nie jesteśmy sami i na razie jesteśmy w przewadze. Trzeba tylko pamiętać, że w razie konfliktu należy być stanowczym, bowiem, jak powiedział po atakach na World Trade Center Waldemar Łysiak: albo my ich, albo oni nas.

fot. http://shoebat.com/wp-content/uploads/2014/02/12.jpg


Marcin Sułkowski