Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 6 kwietnia 2014 przez Marcin Sułkowski w Wydarzenia
 
 

Jaki kraj, tacy gangsterzy

http://chory-kraj.pl/wp-content/uploads/2013/06/zlodziej.jpg
http://chory-kraj.pl/wp-content/uploads/2013/06/zlodziej.jpg

W latach 90-tych ubiegłego wieku mieliśmy do czynienia z eskalacją przemocy na ulicach, co nazywało się potocznie wojną Pruszkowa z Wołominem. Różnej maści „gangsterzy”, upodabniający się wyglądem i obyczajami do włoskich mafiozów (a raczej ich obrazu z Ojca Chrzestnego), trzęśli całą Polską. Począwszy od narkotyków, prostytucji i hazardu, a skończywszy na restauracjach czy smażalniach nad morzem – wszystko było w rękach Pruszkowa i Wołomina. No poza terenami neutralnymi, czyli Sopotem i Zakopanem (do momentu zamordowania słynnego Pershinga pod Polaną Szymoszkową). Niemniej, skala była dość poważna, ponieważ do „gry” włączyli się byli współpracownicy SB, którzy mieli haki na polityków, oraz mafia z Rosji oraz samych Włoch. Był więc epicki rozmach, strzelaniny, bomby, pościgi i mnóstwo ofiar.

Co mamy obecnie? W zasadzie można powiedzieć, że po zamknięciu grup pruszkowskiej i wołomińskiej, cały ciężar „władzy” w świecie przestępczym spadł na młodszych, niedoświadczonych i z mniejszą siatką kontaktów, dlatego bardzo szybko albo zostali pozamykani, albo się nawzajem wyeliminowali. Do gry weszli więc ci, którzy mieli znajomości „masowe”, czyli środowiska kibicowskie. Fachowcy od haraczy i handlu narkotykami z różnych „nabojek” charakteryzowali się bezwzględnością (słynne akcje z maczetami) i ogromnym zapleczem jeśli chodzi o ilość chętnych do działania w przestępczym procederze. Nadal więc mieliśmy do czynienia z działalnością na tym samym polu, co w „mafii” pruszkowskiej czy wołomińskiej.

Jak wygląda „gangsterka” teraz? Wydaje się, że nieco się pozmieniało. Nadal mamy grupy kibicowskie, ale także i tych, którzy przestępczość organizują na własną rękę. Można powiedzieć, że są odpowiedzią na zapotrzebowania rynku i mam tu na myśli podstawowe potrzeby. Na jednym z portali humorystycznych natrafiłem na autentyczny reportaż TVNu (por. [1]) poruszający kwestię kradzieży i handlu… węglem! Tak szanowni Państwo – gangsterzy w Polsce kradną węgiel, aby po mniejszej cenie sprzedać czy to składom, czy też zwykłym detalistom. Przestępczość tego typu jest domeną krajów biednych, słabo rozwiniętych i podupadających. Jeśli ludzie organizują grupy przestępcze w celu zapewnienia podstawowych surowców, to zaczyna być naprawdę tragicznie. Niedługo będziemy mieli grupy złodziei ziemniaków i schabu, ewentualnie grupy napadających na ciężarówki transportujące świnie. Nie ma się co dziwić – to, co można jeszcze ukraść, jeśli chodzi o poważne pieniądze, ukradną panowie w białych kołnierzykach, natomiast zwykłym szarakom zostało udawanie Johna Dillingera węgla, a nie banków. Bo i w bankach nie ma już depozytów. O tempora, o mores!

[1] http://www.sadistic.pl/kradna-wegiel-niczego-sie-nie-boja-vt282935.htm

fot. http://chory-kraj.pl/wp-content/uploads/2013/06/zlodziej.jpg


Marcin Sułkowski