Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 27 marca 2014 przez Marcin Sułkowski w Rozmaite
 
 

Dzisiaj nie istnieje ateizm. Istnieje ateofilia

http://kiep.pl/img43/2013/09/23/1379970784szach-mat-ateisci.jpg
http://kiep.pl/img43/2013/09/23/1379970784szach-mat-ateisci.jpg

Do tematu ateizmu wracam regularnie. Czasami pożywkę przynoszą mi media, czasami działacze ateistyczni, czasami zaś zwyczajne przejrzenie popularnych w Internecie stron z obrazkami (por. [1],[2]) czy humorem (por. [3]). Z czym można się spotkać na tego typu portalach, można zobaczyć na poniższych obrazkach, które są stosunkowo reprezentatywne dla całej „myśli” ateistycznej w tego typu mediach.

81564b0b097a54bbd9482ff19bac54d2

141e0e56a850

40afc1b391a52f2960154f3f010d2fd7_original

Prymitywne, chamskie i idiotyczne – tyle można powiedzieć o tego typu obrazkach. Dziwnym trafem głównym obiektem ataku jest zawsze wiara chrześcijańska, w szczególności religia katolicka. Czemu nie islam czy buddyzm? Tak zwani gimbo-ateiści, jak zwykło się ich często nazywać (czyli zbuntowane dzieciaki z gimnazjum), nie mają styczności z tymi wyznaniami, więc średnio mogą się do nich doczepić. Oczywiście jest to przyobleczone w otoczkę tego, że w Polsce głównym problemem jest Kościół Katolicki (sic!), więc nie ma co zajmować się innymi wyznaniami.

Dlaczego w tytule nazwałem tego typu postawę ateofilią, zamiast ateizmem? Ano dlatego, że ateizm, choć zawsze był intelektualnie miałki i krytykowany przez filozofów (wystarczy przypomnieć starożytnych, którzy ateistów równali ze zwierzętami vide Platon czy Arystoteles), zawsze był pewnym sądem ontologicznym, wynikającym z przemyśleń filozoficznych. Dzisiaj jest jedynie papką przeciwko instytucji, podbudowaną mizernymi sądami empirycznymi na zasadzie „jak czegoś nie widać, to tego nie ma”. Do tego dochodzi fakt zapalczywości tych, którzy próbują zwalczać Boga, co przywodzi na myśl próbę uzyskania satysfakcji seksualnej czy psychicznej poprzez robienie czegoś w kółko, stąd owa „filia”.

Poza śmiesznym charakterem, przypominającym zboczenie, niż aktywność intelektualną, ateofile charakteryzują się ciekawym zapleczem argumentów. Próbują być fachowcami, powołują się na znane nazwiska, rzucają bon-moty i myślą, że dzięki temu w jakikolwiek sposób udowodnią, że Bóg nie istnieje. Dzieci zafascynowane bzdurkami Dawkinsa czy śp. Hitchensa padają ofiarą bardzo sprawnej manipulacji i dezinformacji. Autorzy tekstów zwyczajnie napędzają sobie sprzedaż książek poprzez odważne mówienie głupot, a ateofile to „łykają”, niczym indyk kluskę. Myślicie Państwo, że w Internecie znajdziecie sensowne argumenty i sądy? Niestety, ale zawiedziecie się. Ateofile atakują istotę Boga z pozycji ataku na instytucję. Równie dobrze mogliby atakować matematykę za to, że część nauczycieli popełnia błędy. Podobnie z argumentacją – ateofile uważają, że Boga, jako istotę z założenia niematerialną (właśnie dlatego ma atrybut doskonałości, ponieważ to, co materialne, nie może być doskonałe przez fakt konieczności ulegnięcia zniszczeniu), pokonają poprzez studiowanie biologii czy chemii. Śmiech na sali. Szanowni ateofile, mały apel do was – jak próbujecie obalić koherentny, niematerialny byt, to nie używajcie do tego metod empirycznych! Równie dobrze moglibyście próbować wbić gwóźdź zegarkiem. Po prostu używacie nieodpowiednich narzędzi!

Rzecz jasna zdaję sobie sprawę z tego, że do gimbo-ateistów, ateofilów i innych tego typu, nie dotrę zbyt szybko, stąd moja deklaracja z początku tekstu. Chcę jednak napomknąć o dwóch, arcy-istotnych dla problemu sprawach. Po pierwsze – ateizm jako sąd ontologiczny nie ma żadnego podparcia logicznego, ani metody weryfikacji. Nie jest więc sądem sensu stricto, a jedynie wiarą w to, że Bóg nie istnieje. Różnica między teizmem, a ateizmem jest więc taka, że różni się jedynie przedmiot wiary. Tyle tylko, że teiści mają argumenty logiczne – wystarczy prześledzić, jak starożytni (np. neoplatonicy) doszli do istnienia istoty doskonałej – podpowiem, że na drodze rozumu. Po drugie – gdybyście, drodzy ateofile, używali odpowiednich narzędzi dla swoich twierdzeń i przestudiowali dzieła filozofów wiedzielibyście, że wasze argumenty zostały już dawno obalone. Chociażby te, o rzekomym zapożyczeniu przez chrześcijaństwo świąt, symboliki czy pewnych faktów, jak zmartwychwstanie czy niepokalane poczęcie. Odsyłam chociażby do tekstu Orygenesa Przeciw Celsusowi, który to myśliciel ścierał się z ateistycznym bełkotem (i tymi samymi argumentami, co dzisiaj) blisko 1800 lat temu.

[1] http://kwejk.pl/

[2] http://demotywatory.pl/

[3] http://www.sadistic.pl/

fot. http://kiep.pl/img43/2013/09/23/1379970784szach-mat-ateisci.jpg


Marcin Sułkowski