Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
1
Opublikowane 27 lutego 2014 przez Marcin Sułkowski w Rozmaite
 
 

Dlaczego powinniśmy mieć prawo do posiadania broni?

482_10543067da6c
482_10543067da6c

Tytułowy temat mógłby swobodnie stanowić rozprawę filozoficzną czy socjologiczną, aczkolwiek czasami warto podejść do sprawy w nieco luźniejszej formie, stąd taki, a nie inny obrazek pod tytułem. Jeśli ktoś ma problemy z językiem angielskim, spieszę z tłumaczeniem – na górze mamy sytuację, gdy dobrzy i źli ludzie mają broń. Ci po prawej, to źli ludzie – są niezadowoleni, a dlaczego, o tym później. Na dole jest sytuacja, w której tylko źli ludzie mają broń – są zadowoleni i tutaj już domyślacie się Państwo dlaczego.

Podobnie jak mówi tekst na górze obrazka – sprawa jest faktycznie prosta. Jeśli odbierzemy ludziom możliwość posiadania broni, to odbierzemy i prawo do realnej obrony. Pamiętajmy, że bandyci zawsze znajdą sposób, aby posiadać broń. Jeśli zaś chodzi o porządnych ludzi – nikt przecież nie chce narażać się na nielegalne posiadanie i użycie broni w razie samoobrony, ponieważ może się to źle skończyć nawet w przypadku zwyczajnej kontroli policji. Zanim więc zdążymy w razie potrzeby użyć broni, aby uniknąć napaści bandytów, zostaniemy złapani za jej nielegalne posiadanie i sami staniemy się bandytami. Sytuacja jest kuriozalna, ponieważ samo posiadanie broni nie oznacza, że jesteśmy mordercami! Podobnie jest z nożami kuchennymi czy innymi narzędziami, które mogą zostać użyte, aby komuś zrobić krzywdę. Przecież można kogoś zabić kijem golfowym, garnkiem, kluczem do odkręcania kół czy od biedy nawet suszarką (można udusić kablem albo wrzucić ją komuś do wanny). Czemu więc nie delegalizuje się tych wszystkich przedmiotów? Oczywiście postępowi pacyfiści stwierdzą, że moje argumenty są przerysowane, ale jest to absolutną bzdurą. Występuje tutaj najzwyklejsza w świecie analogia – przecież zalegalizowana broń nie służy do zabijania podobnie, jak kuchenny nóż. Zalegalizowana broń służy do samoobrony a nóż kuchenny do krojenia składników. Jeśli trafi się jakiś kretyn, który użyje noża do zamordowania kogoś, nie można przecież zdelegalizować noży. Pozbawiłoby się tym ludzi narzędzia, które ułatwia gotowanie. Analogicznie jest z bronią – służy ona do obrony „w razie czego”, a nie do strzelania do wszystkich. Pozbawia się więc ludzi poczucia bezpieczeństwa i możliwości obrony swojej rodziny czy bliskich przed bandytami. Kto dał państwu prawo do tego, żeby decydować o naszym bezpieczeństwie? Poza bezczelnością polityków – nikt.

Często spotyka się argument, jakoby posiadanie broni przez obywateli w praktyce powodowało eskalację przemocy, wzrost morderstw z użyciem broni etc. Nic bardziej mylnego i przeczą temu fakty. Spójrzcie sobie Państwo na statystyki policyjne w USA. W Texasie posiadanie broni jest legalne i jakoś nie słuchać o masowych mordach! Co więcej – gdy słyszycie Państwo o tym, że w jakiejś amerykańskiej szkole ktoś opróżnił magazynek strzelając do niewinnych dzieci, to w zdecydowanej większości przypadków rzecz dzieje się w stanach, w których posiadanie broni jest nielegalne! Powód jest prosty – bandyci boją się tego, że zwykły obywatel może posiadać broń. Przecież istnieje o wiele większe ryzyko, że wchodząc do szkoły w stanie, w którym nauczyciele mogą posiadać broń, zostanie się po chwili zastrzelonym niż w stanie, w którym jedynie policja może posiadać broń. Dzięki temu do przyjazdu policji, psychopata może sobie potrenować celność na dzieciach, a winę za to ponoszą również ci, którzy postulują delegalizację posiadania broni przez obywateli.

Cały problem ma moim zdaniem dwa podłoża – praktyczne i logiczne. W przypadku polityków, ci zwyczajnie boją się obywateli, którzy posiadają broń. Pisał o tym amerykański pisarz – Jay Nock. W przypadku podłoża logicznego sprawa rozbija się o mylenie związku konieczności ze związkiem możliwości. To, że jest możliwe, że ktoś użyje przedmiotu x w sposób niezgodny z jego przeznaczeniem nie oznacza, że jest to konieczne. W przypadku broni, matołki logiczne, które dziwnym trafem tkwią po „lewej stronie barykady” wydają się nie zauważać tego faktu. A szkoda, bo mają na sumieniach liczne niewinne istnienia podobnie, jak pacyfiści, ale o tym w następnym tekście.


Marcin Sułkowski