Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 4 lutego 2014 przez Balthasar Colbert w Polityka
 
 

Darmowa edukacja… WTF?

edukacja
edukacja

Ok, nie biorę ludzi za idiotów. Nikt nie wierzy, że edukacja faktycznie jest darmowa. Ostatecznie płacimy na nią z budżetu ponad 11 mld złotych rocznie (jeżeli idzie o uczelnie wyższe, jeżeli idzie o szkolnictwo niższe ponad 50 mld). A budżet rzecz jasna nie bierze się z powietrza tylko z naszych podatków. Zatem za szkoły wyższe i niższe płacimy wszyscy i to przez całe życie.

Wiąże się z tym pewna nieuczciwość charakterystyczna dla systemów o sporych chęciach do redystrybucji dochodu narodowego za pomocą państwowego aparatu urzędniczego. Czyniąc rzecz trudną możliwie prostą. Faworyzowani w systemach obfitych w socjal są przede wszystkim średniozamożni, gdyż korzystanie z redystrybucji czegokolwiek innego niż pieniędzy wymaga posiadania pieniędzy. Najbardziej zaś dyskryminowanymi są biedni. Rzecz może wydawać się zaskakująca, ale już tłumaczę przykładem.

Na studia nie idą osoby z rodzin biednych. Mimo, że same studia są bezpłatne to konieczność zadbania o swoją i swojej rodziny aktualną sytuację materialną wymaga od nich możliwie szybkiego podjęcia pracy. Oczekiwanie pięciu lat na podjęcie tej (najczęściej) nie wchodzi w grę. Osoby te zaczynają zatem pracować… a przez to odprowadzać podatki.

Zmuszeni swoją sytuacją ekonomiczną do pracy zaczynają przez to fundować rozmaite studia swoim bogatszym kolegom i koleżankom. Mało uczciwe prawda? Nie dość, że mają ciężej w życiu już na starcie, to jeszcze muszą pomagać tym bogatszym. Muszą opłacić ich wykładowców, ich zniżki na przejazdy koleją, ich stypendia, erazmusy itp. wygodne i przyjemne sposoby rozpierniczania pieniędzy.

A ci średniozamożni co robią w tym czasie? Ano studiują coś pożytecznego co pozwoli im zrobić karierę w przyszłości. To w wariancie bardziej optymistycznym. A ci głupsi i bardziej leniwi? No cóż, dla tych uczelnie przerażone niżem demograficznym przygotowały całe spektrum interesujących kierunków, które są nie tylko marnowaniem pieniędzy, ale również marnowaniem czasu. Niech za reprezentatywne przykłady posłużą: stosowane psychologia zwierząt, kognitywistyka, gender studies, okcydentalistyka itp.  To rzecz jasna nie jest największy problem. Największym problem są rzesze ludzi, którzy uczą się na kierunkach pozornie sensownych, ale de facto nie dających żadnego przygotowania do znalezienia się na rynku pracy (na kierunkach pedagogicznych w Polsce  studiuje około 200tys. osób – biorąc pod uwagę zamykające się szkoły i uczelnie śmiem twierdzić, że to największa rzesza ludzi w Polsce marnująca swój czas i cudze pieniądze… oczywiście tyczy się to również socjologów, psychologów i tym podobnych „modnych” kierunków).

Odpłatność studiów i utrzymywanie się z czesnego szkół wyższych i niższych powinno rozwiązać problem tej rażącej niesprawiedliwości i nieuczciwości. Nikt tego oczywiście nie wprowadzi… rzecz jasna w interesie najbiedniejszych. Bo to w czym system redystrybucyjny jest najlepszy, a lewica szkoli się od zawsze, to głoszenie haseł obrony najbardziej wykluczonych… przy jednoczesnym tworzeniu tej grupy ludzi. System ten jest najlepszy w tworzeniu miraży, które ludzie kupują bo myślą, że to oni będą w grupie, którą obejmie „państwowa” pomoc. Otóż jedną grupą objętą państwową pomocą są politycy. To jak na razie nie zmieniło się w żadnym systemie, który taką pomoc oferuje społeczeństwu.

Fot. http://zspemilka.pl


Balthasar Colbert