Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 16 maja 2014 przez Marcin Sułkowski w Polityka
 
 

Czy szukamy zbawiciela?

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/98/Sanzio_01_Plato_Aristotle.jpg
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/98/Sanzio_01_Plato_Aristotle.jpg

Przed wyborami zawsze głośno jest o tych, którzy są przeciwni mainstreamowi. Przeważnie jednak miało to miejsce w tych środowiskach, które możemy raczej utożsamiać z establishmentem, niż w tych idących „pod prąd”. Dzisiaj sytuacja jest diametralnie różna – jak wcześniej mieliśmy zmasowany atak lewicowych mediów na wszelkiego rodzaju przejawy konserwatyzmu i gospodarczego liberalizmu, tak teraz od lewej do prawej, publicyści prześcigają się w tłamszeniu takich ruchów.

Z pełną świadomością nieudolności w kwestii PRu prezesa Kongresu Nowej Prawicy muszę stwierdzić jedno – facet ma ewidentnie pod górkę. Media mainstreamowe są „przy korycie”, więc uwolnienie rynku jest im nie na rękę z przyczyn koniunkturalnych. Media opozycyjne, związane z PiSem uderzają w nutę dzikiej histerii – kapitalizm to zły, krwiożerczy wymysł, natomiast sam Korwin-Mikke to „kumpel” Putina i jego sługus. W komentarzach na portalu niezalezna.pl można zobaczyć reakcje pokroju słynnego Leszka Bubla – mówi się, że Korwin jest nie tylko agentem, ale również i Żydem (Ozjaszem Goldbergiem), który jest byłym „ubekiem”, wypuszczanym kiedy potrzeba (czyli przed wyborami). Paranoja mainstreamu i „niby-prawicy” spod sztandaru prezesa Kaczyńskiego przyprawia jedynie o politowanie.

Ostatnimi czasy w Korwina uderzają nawet i katolicy z portalu fronda.pl (por. [1]). Rzecz jasna zarzucają mu, podobnie do pisowców, pro-rosyjskość i wizję polityki z ugiętym karkiem. Sam zainteresowany wielokrotnie powtarzał, że nie ma co z szabelką na czołgi ruszać i polska polityka zagraniczna powinna opierać się na umiejętnym balansowaniu między potęgami, między którymi znalazł się nasz kraj. Czy coś w tym dziwnego? Ano owszem. Polski romantyzm nie dopuszcza do świadomości, że można i co więcej, należy współpracować zarówno z Rosją, jak i Niemcami. W szaleństwie relacji z Ukrainy przewija się tylko jedno stwierdzenie – satrapie Putinowi należy się przeciwstawić. Nikt nie myśli o fatalnych konsekwencjach i o tym, że zwyczajnie jesteśmy jedynie pionkiem w Europie, któremu nikt nie pomoże. Korwin-Mikke, mimo swojego oryginalnego sposobu wypowiadania się, zauważa coś, o czym pisali realiści polityczni lata temu – wystarczy tutaj wymienić zarówno Cata Mackiewicza, jak i konserwatystów krakowskich czy Romana Dmowskiego. Nasze aspiracje i nasze możliwości, to dwie inne płaszczyzny – w przypadku dyplomacji, należy się opierać przede wszystkim na możliwościach.

Polacy nie szukają polityka, który stworzy im godziwe warunki egzystencji. Polacy szukają zbawiciela, który stworzy mocarstwo w Europie środkowej. Jest to taka sama mrzonka, jak mit szlachcica-sarmaty. Powinniśmy brać przykład ze Stanów Zjednoczonych, które mają doskonałą otoczkę w postaci opiewania pewnych tradycji i ideałów, lecz gdy przychodzi do konkretów, są zabójczo skuteczni w prowadzeniu polityki przynoszącej im korzyści. Polska może wzmacniać swoją pozycję, ale jedynie przez umiejętną grę za kulisami, a nie przez wszczynanie medialnych burd, krzyki i roszczenia. Inaczej będziemy przypominali smarkatą dziewczynkę, która tupie nóżką, ale finalnie i tak nic nie dostanie, bo jest irytująca.

[1] http://www.fronda.pl/a/janusz-korwin-mikke-i-rosja,37508.html

fot. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/98/Sanzio_01_Plato_Aristotle.jpg


Marcin Sułkowski