Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 14 lutego 2014 przez Marcin Sułkowski w Wydarzenia
 
 

Czy posłowie kryją pedofilów?

http://grafik.rp.pl/grafika2/1087065,1161252,16.jpg
http://grafik.rp.pl/grafika2/1087065,1161252,16.jpg

Jak donosi Rzeczpospolita (por. [1]), część posłów i wielu internautów jest oburzonych niedawnym wpisem posła Armanda Ryfińskiego na blogu. Sporządził on notkę, w której zawarł nazwiska wszystkich 337 parlamentarzystów, którzy głosowali przeciwko wnioskowi Twojego Ruchu o uzupełnienie porządku dziennego o punkt: „Informacja Ministra Edukacji Narodowej w sprawie nadzoru nad nauczaniem przedmiotu religii przez duchownych, księży, katechetów oraz informacji na temat zgłaszanych w szkołach zdarzeń dotyczących zachowań mających charakter molestowania seksualnego, pedofilii” (por. [1]). Powiedzmy sobie krótko – jaja jak berety.

Do hipokryzji polityków czy mediów głównego nurtu zdążyliśmy się już przyzwyczaić. 100 tysięcy protestujących na Majdanie to „głos ludu”, natomiast 100 tysięcy uczestników marszu niepodległości, to „grupka ekstremistów”. Tym razem mamy do czynienia z podobną sytuacją, albowiem pamiętamy zapewne, jak zareagowali niektórzy politycy, gdy został zgłoszony wniosek o lustrację. Przecież obywatele powinni mieć świadomość przeszłości osób zaufania publicznego, ale nie w Polsce, ponieważ tutaj jest to faszyzm i ciemnogród. Natomiast państwowa kontrola nad katechetami czy księżmi, oparta jedynie na przesłance w postaci możliwości popełnienia przestępstwa to postęp i Europa. Wyobrażacie sobie, drodzy Państwo, histerię środowisk skupionych wokół mainstreamowych mediów, gdyby tak stworzyć listę artystów podejrzewanych o pedofilię? I gdyby tak na tę listę mieli trafić np. Roman Polański czy Woody Allen? No, ale przecież artyści to zupełnie inna sprawa – stosunek z dzieckiem jest tylko ekspresją i formą uzyskania satysfakcji cielesnej.

Jako, że żyjemy w czasach dyktatury relatywizmu, musimy w sobie wyrobić nawyk nazywania pewnych rzeczy wprost. To, co robi poseł Ryfiński, jest zwyczajnym kretynizmem, albowiem gdyby faktycznie troszczył się tak o dobro dzieci, starałby się raczej ograniczyć ich dostęp do pornografii czy rozszerzył kontrolę nie tylko na księży czy katechetów, ale również na innych nauczycieli! Szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że nauczyciele popełniają około 100 razy więcej przestępstw seksualnych niż księża katoliccy (por. [2])! Tyle tylko, że w ustach lewicowca „wykładowca-pedofil” czy „nauczyciel-pedofil” zwyczajnie nie brzmi. A i narazić się można kolegom z towarzystwa. A w księży zawsze się dość „wdzięcznie” biło, szczególnie jak chciało się odwrócić uwagę. Do tego „ksiądz-pedofil” jest starym, dobrym sloganem, który zawsze się sprzeda, więc po co kombinować?

Odpowiadając na pytanie z tytułu tekstu – należałoby zrobić histerię podobną do tej, którą robi poseł Ryfiński czy akcji p. Owsiaka (tej ze słoikiem) i wmawiać wszystkim dookoła, że nie 337, ale aż 460 posłów kryje pedofilów! Przecież żaden z nich nie zaproponował zwiększenia kontroli nad nauczycielami czy artystami. Skoro mamy tak „solidne” przesłanki, to śmiało możemy zakładać bloga i pobawić się podobnie, jak poseł Twojego Ruchu (zaznaczam ponownie – nie mojego!).

A traktując sprawę zupełnie serio – posłowie nie kryją pedofilów. To gmach Sejmu kryje idiotów.

[1] http://www.rp.pl/artykul/16,1087065-Poslowie-kryja-pedofilow—pisze-Ryfinski–PiS-zawiadamia-prokurature.html

[2] http://pl.wikipedia.org/wiki/Przest%C4%99pstwa_seksualne_w_Ko%C5%9Bciele_katolickim

fot. http://grafik.rp.pl/grafika2/1087065,1161252,16.jpg


Marcin Sułkowski