Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 3 lutego 2014 przez Marcin Sułkowski w Wydarzenia
 
 

Cudowne uzdrowienia dzięki ZUS


To, co dzieje się w Polsce, przechodzi ludzkie pojęcie. Cisną się na usta różne epitety, wulgaryzmy i ma się ochotę na rękoczyny. Trzeba jednak pamiętać o lekcji historii i mieć świadomość, że wszelkie rewolucje pożerają własne dzieci. Walczyć z degrengoladą należy w sposób oddolny. Mam tu na myśli nie tylko aktywności obywatelskie, ale również metody, które w Polsce kojarzą się jednoznacznie źle. Musimy się jednak wyleczyć z PRL-owskiej mentalności i aktywnie dbać o nasze dobro wspólne nawet poprzez donosy. Obecnie nie piszemy już do SB na sąsiada, krnąbrnego nauczyciela czy innego, prawdopodobnie Bogu ducha winnego człowieka, którego tajna policja będzie męczyła w ten, czy inny sposób. Pisząc donos, możemy spowodować wyrzucenie z pracy nieuczciwego urzędnika, niekompetentnego lekarza, czy innego bydlaka, który swoją decyzją potrafi złamać komuś życie. A że urzędnicy naprawdę mogą skrzywdzić, tego jesteśmy świadomi chyba wszyscy.

Taka sytuacja ma miejsce w przypadku pani Katarzyny Konar – 37-letniej mieszkanki Marcinkowic (por. [1]). Kobieta cierpi na porażenie mózgowe, pobierała rentę socjalną i rodzinną od 1993 roku, a tu nagle dzięki komisji lekarskiej ZUS, została cudownie ozdrowiona. Na razie nie jest znane nazwisko cudotwórcy, nie wiadomo też, czy sprawą ewentualnego cudu zajmie się komisja beatyfikacyjna. Mówiąc poważnie – jest niedopuszczalne, żeby w przypadku ciężko chorej osoby zapadła taka decyzja! Pikanterii dodaje fakt, że decyzję o zdolności do pracy podpisał ginekolog twierdząc, że (chora – przyp. aut.) może pracować „na leżąco, z ołówkiem z zębach”. I jak w takim przypadku mówić o spokoju? Nie dość, że płacimy krocie na instytucje, która jest niewydajna, upada i musimy obawiać się o swoje przyszłe świadczenia emerytalne, to do tego w przypadku jakiejś choroby, jesteśmy zmuszeni do trwania w ciągłym strachu o wymysły komisji.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że za decyzję nie można obwiniać tylko i wyłącznie samej instytucji. Decyzję wydawał człowiek, rzekomo fachowiec, który powinien choć odrobinę kierować się rozumem. Wniosek jest jeden – kretynów nie brakuje.

[1] http://www.tvn24.pl/ma-porazenie-mozgowe-zus-zdolna-do-pracy,394174,s.html

fot. http://zoz.nadarzyn.pl/pliki/ikonkirozne/zus.jpg


Marcin Sułkowski