Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 3 marca 2014 przez Marcin Sułkowski w Wydarzenia
 
 

Co zrobić w razie konfliktu

bilde
bilde

Pewna epoka dobiega końca i mam nieodparte wrażenie, że piszę o epoce pokoju. Trauma po II wojnie światowej, holokauście, mordach, prześladowaniach i hekatombie dwóch totalitaryzmów dobiegła końca. Stoimy u progu konfliktu na skalę co najmniej kontynentu, a Polska jest jak najbardziej zagrożona. Generał Koziej stwierdził: w dalszej perspektywie nie można wykluczyć zagrożenia strategicznego także inwazją na Polskę (por. [1]). W świetle tych słów dość upiornie brzmi to, co powiedział były szef ABW – Bogdan Święczkowski, a mianowicie, że obrona cywilna w Polsce w ogóle nie istnieje (por. [2]). Jest to informacja dramatyczna, bowiem w razie konfliktu, mamy przestarzałą armię i nie możemy oczekiwać żadnej pomocy od naszych zachodnich sąsiadów. Czyżby powtarzał się scenariusz z 1939 roku? Bardzo możliwe, ale miejmy nadzieję, że skala będzie mniejsza, a nasi politycy będą kierowali się obroną interesów obywateli i nie uwierzą w zapewnienia zachodu o pomocy.

Niestety w razie konfliktu zbrojnego, nasz los jest jedynie w naszych rękach. Swego czasu czytałem zbiór porad byłego pracownika GRU oraz teksty specjalistów od wojskowości, survivalu i innych podobnych technik, które są nad wyraz przydatne. Proponuję Państwu poszperać o tym, póki jest jeszcze czas, ja natomiast napiszę to, co pamiętam.

Po pierwsze, jeśli mieszkamy w miastach, należy się z nich jak najszybciej wydostać. Pożywienie i woda skończą się dość szybko, do tego miasta są najbardziej narażone na ataki wrogich wojsk. Należy się udać na wieś – jeśli ktoś ma rodzinę czy dom na wsi, tym lepiej dla niego. W mieście bardzo szybko wyłączą wodę, gaz i prąd, dlatego trudno będzie się ogrzać, napoić i zjeść. Tereny wiejskie dają komfort pod względem wyżywienia i wody. Po drugie, jeśli nie mamy możliwości udania się na wieś, musimy dotrzeć do podmiejskich punktów, gdzie są klasztory, pola namiotowe czy harcówki. To właśnie tam prawdopodobnie znajdą się obozy dla uchodźców i punkty pomocy medycznej. Po trzecie, jeśli liczymy na pomoc od kogoś, nigdy nie liczmy na coś darmo. Jeśli mamy coś do sprzedania – benzynę, amunicję, biżuterię, alkohol czy nawet własną siłę do pracy, zawsze to oferujmy w zamian. Inaczej zostaniemy z niczym. Po czwarte, zaopatrzmy się w odpowiednie zapasy – konserwy, batony (dają dużo kalorii i glukozy), napoje i ubrania (broń Boże wojskowe!). Po piąte, nie poruszajmy się samochodem, bo możemy nagle znaleźć się pod ostrzałem. Lepiej iść pieszo, z białym materiałem na plecaku, aby było wiadomo, że jesteśmy cywilami. Wojsko nie ma zbytnio interesu, aby strzelać do cywilów.

W skrócie – zawsze minimalizujmy ryzyko i trzymajmy się bezpiecznych terenów. Dzięki temu możemy sobie ułatwić życie w razie konfliktu zbrojnego, który zbliża się do nas sporymi krokami. Oby ten potwór się potknął, ale niestety na razie się na to nie zanosi…

[1] http://www.fronda.pl/a/gen-koziej-polska-jest-zagrozona-inwazja,35058.html

[2] http://wpolityce.pl/wydarzenia/75622-swieczkowski-o-ukrainie-sytuacja-jest-dla-polski-bardzo-powazna-i-moze-sie-przerodzic-w-katastrofalna-potrzebna-obrona-cywilna-nasz-wywiad

fot. http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=GW&Date=20100906&Category=WARMIA_I_MAZURY&ArtNo=161748153&Ref=AR&border=0&MaxW=666


Marcin Sułkowski