Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 31 stycznia 2014 przez Balthasar Colbert w Polityka
 
 

Co z tą Ukrainą?

ukraina
ukraina

Istnieją cztery siły, które są istotne w sprawie ostatnich i najbliższych zdarzeń na Ukrainie.  Każda ma własne cele, które będzie próbować realizować. Aby mieć jako taki obraz sytuacji należy uwzględnić wszystkie z nich.

Pierwszą siła jest oficjalna władza, która ma interes w zachowaniu statusu quo. Dysponuje, jak się wydaje, wystarczającymi do tego środkami – a więc armią. Scharakteryzować można ją w kategoriach znanych z polskiej sceny politycznej: stary reżim genetycznie wyrastający z czasów sprzed rozpadu Związku Radzieckiego. Może ona postąpić na kilka sposobów, przy czym wariant oddania władzy wydaje się najmniej prawdopodobny.

Drugą siłą są lokalni nacjonaliści, którzy są niechętni władzy. Ich organizacja jest raczej rozproszona i brak im sił. Mimo tego, z racji działania na fali niezadowolenia mogą stać się „twórcą pojęć” dla wszystkich obecnie demonstrujących przeciw władzy. Brak im chyba jakiegoś konkretnego planu politycznego, co może zaowocować brakiem wiarygodności, a w konsekwencji przegraniem i marginalizacją – nawet jeżeli aktualne rozgrywki wygrają.

Trzecią siła jest Unia Europejska. Ciężko orzec o co jej tak naprawdę chodzi. Z jednej strony kierując się własną naturą pragnie zmonopolizować nastroje demonstrantów i uczynić je pro-zachodnimi. To niekoniecznie musi się udać tak, jakby sobie tego życzyli europejscy dygnitarze, gdyż muszą wtedy odwołać się do nastrojów antyrosyjskich, które w tej chwili najmocniej reprezentowane są przez nacjonalistów. To oczywiście na dłuższą metę zaowocuje powstaniem nastrojów nieprzyjaznych Unii. Z drugiej strony UE zdecydowanie chce żyć dobrze z Rosją, która wyrasta już na hegemona naszego obszaru geograficznego.

Rosja jest właśnie czwartą siłą. Za logiką jej działań stoi zaś odrodzony imperializm rosyjski. Putin zgadza się na wzrost nastrojów nacjonalistycznych wewnątrz Rosji, co oczywiście koliduje z wspieraniem nacjonalistów ukraińskich. Ponieważ cała wschodnia Ukraina mówi wyłącznie po rosyjsku, a samych Rosjan jest na terenie tego państwa ponad 17% (a więc ponad 7,5 mln) jest to naturalny teren ekspansji rosyjskiej.

Jak przy takim rozkładzie sił najprawdopodobniej będzie wyglądać przyszłość Ukrainy? Po pierwsze sojusz władz Ukraińskich i Rosyjskich jest niemalże przesądzony. Wynika to z dwóch czynników. Primo, z już wspomnianej niemożliwości dogadania się Putina z Ukraińską opozycją. Secundo, wśród władz ukraińskich odsetek „byłych” agentów radzieckich jest zapewne większy niż gdziekolwiek na świecie.

Po drugie, Unia Europejska pogrążona w kryzysie ekonomicznym bardzo ostrożnie będzie zgadzać się na aneksję tak biednego państwa. Z pewnością nie ułatwi to poradzenia sobie z ciągle narastającymi problemami finansowymi. Dodatkowo po doświadczeniach masowej emigracji zarobkowej z Europy wschodniej  dopuszczenie kolejnych 45mln ludzi do takiej możliwości, wydaje się perspektywą przerażającą.

Po trzecie, oddanie Ukrainy Rosji popierać będą przynajmniej dwie siły wewnątrz UE. Pierwszą są przerażeni możliwością dojścia nacjonalistów do władzy politycy i dziennikarze (co będzie paraliżować pewne konieczne działania). Drugą agenci rosyjscy, których siła działania w obrębie UE nie jest znana.

Wydaje się więc, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy protesty zostaną spacyfikowane za pomocą wojska, a Ukraina znajdzie poparcie dla sowich działań wyłącznie u Rosjan. Dalszy rozwój może potoczyć się różnymi drogami, ale efekt będzie ten sam: Ukraina stanie się de facto (a być może i de iure) wasalem Rosji. Z czasem być może nawet jej częścią.

 

fot. http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Europe_location_UKR.png


Balthasar Colbert