Felietony, komentarze, opinie

 

 
Nie przegap!
 

 
0
Opublikowane 26 stycznia 2014 przez przegladidei w Rozmaite
 
 

Biedni i pokrzywdzeni (jak co roku)


Przełom stycznia i lutego to w mediach swoisty sezon ogórkowy. O ile nic nagłego się nie wydarzy, trudno o ciekawe tematy. W tym roku może być podobnie, bowiem szum po głosowaniu ustaw dotyczących związków partnerskich opada i nie zapowiada się, aby pojawiło się coś, co ruszy nieco ten stan. Przez lata doświadczenia media jednak nauczyły się radzić sobie w takich trudnych chwilach i istnieje kilka tematów, które zawsze można odkurzyć. Przeważnie mamy do czynienia z nieśmiertelnym „problemem” zgubnego wpływu przemocy w grach komputerowych na młodych odbiorców. Całość jest okraszona zdjęciem od Pierwszej Komunii, ckliwym komentarzem i nagłówkiem typu: mama wyłączyła mu komputer, więc zaatakował ją taboretem. Jest jeszcze jeden problem, który zawsze wywołuje u nas lekkie rozdrażnienie – powodzie.

Od zarania dziejów wiadomo, że na terenach bagnistych czy w okolicach większych zbiorników wodnych można spodziewać się powodzi. Szczególnie jeśli zima obfitowała w opady śniegu, który musi kiedyś stopnieć. Powiedzenie „mądry Polak po szkodzie” nie sprawdza się w tym przypadku i rok w rok mamy ten sam obrazek – zapłakane rodziny przed kamerami opowiadają, jak zostały zaskoczone przez wodę po zimie. Podnosi się wtedy larum, media biją pianę, słychać głosy o nieudolności rządu i braku odpowiedniej infrastruktury. Źli są wtedy urzędnicy wydający zgodę na budowę na terenach zagrożonych powodziami, źli są zarządcy gmin, którzy nie budują zbiorników retencyjnych i zły jest rząd, który nie wypłaca odszkodowań biednym ofiarom straszliwej tragedii. Telewidzowie przytakują jak komisja kontroli gier i zakładów i show trwa. Nikogo nie zastanawia, że ludzie, którzy zdecydowali się na budowę domu w pobliżu rzeki są dorośli i to oni powinni się troszczyć o swoją przyszłość. Zamiast oczekiwać od istot rozumnych przewidywania na podstawie wcześniejszych doświadczeń i praw natury, zgania się całą winę na innych. Tym samym szerzy się patologie, bowiem ludzie traktowani są niczym dzieci, które trzeba prowadzić za rączkę, żeby nie zrobiły sobie przez przypadek krzywdy. Zamiast wytłumaczyć, dlaczego należy się ubezpieczać, albo nie budować na takich terenach, jeśli nie chcemy się narażać na ponure konsekwencje, większość wyciąga rękę o pomoc do państwa, czyli podatników. A nas zastanawiają dwie rzeczy. Po pierwsze czemu za głupotę Nowaka mieszkającego pod Wrocławiem i któremu zalało dom, ma odpowiadać Kowalski, mieszkający w Bieszczadach z dala od terenów podmokłych? Po drugie jak długo można w kółko powtarzać w mediach ten sam temat i nie umieć dojść do pewnych konstruktywnych wniosków. No ale o czym mówiono by w sezonie ogórkowym, gdyby nie było pakietu tematów zastępczych?

fot. http://www.koniec-swiata.org/jak-powstaje-powodz/


przegladidei